Roztoki – nieistniejąca fabryka włókiennicza

Nieistniejąca już dziś fabryka włokiennicza w Roztokach, ktorej początki datowane są na połowę XIX w., a której budynki wykorzystywane sa do dziś, m.in. jako mieszkania, stanowi dowód dawnej świetności miejscowości, świetności, która chyba już bezpowrotnie minęła...

27, 2026 - 20:12
zaktualizowano: 1 dzień temu
0 54
Roztoki – nieistniejąca fabryka włókiennicza

Fot: Zbigniew Sobański - zbiory prywatne

Roztoki – nieistniejąca fabryka włókiennicza

Ziemia kłodzka od wieków uchodziła za kolebkę tkactwa, którego podstawę stanowiły  duże uprawy lnu. Również w Schönfeld   (Roztoki) rozwijało się rzemiosło tkackie. W 1765 r. mieszkało tu 20 rzemieślników, w większości tkaczy. W 1782 Roztoki zamieszkiwało 27 rzemieślników, wśród nich 12 płócienników, a w 1840 – działa jeszcze 6 warsztatów płócienniczych.

N/z: Paul Höcker ( 11.08.1854 -13.01.1910) Dziewczyna przy kołowrotku 

Źródło:  www.commons.wikimedia.org/wiki/Category:Paul_Hoecker?uselang=de

Zdecydowanie szybszy rozwój regionu nastąpił wraz z rozbudową infrastruktury komunikacyjnej. Skorzystały na nim również Roztoki. Zaraz po tragedii wywołanej przez wielką powódź, w latach 1827 – 1830 zbudowano szosę łączącą Wrocław z Pragą i Wiedniem.

W 1875 r. przez Roztoki przeprowadzono linię kolejową z Kłodzka do Międzylesia. Przystanek osobowy Roztoki Bystrzyckie został uruchomiony 5 września (wg innych źródeł -15 października), wraz z otwarciem odcinka Bystrzyca Kłodzka Przedmieście - Międzylesie. Posiadał jeden tor przelotowy, przy którym zlokalizowano budynek stacyjny dla obsługi podróżnych.

N/z: przystanek kolejowy Schonfeld - 1916 r. Fot: moose° - zbiry prywatne, https://polska-org.pl/3916240,foto.html?idEntity=555692

W 1853 r., w Roztokach powstaje duża szwalnia mechaniczna, uruchomiona przez Carla Rudolpha  Epnera z Kamiennej Góry, a nie jak początkowo sądziłem - kupca A. Eppnera z Srebrnej Góry, właściciela znanej fabryki zegarów – Uhrenfabrikation A. Eppner u. Co.Przyczyniła się ona zasadniczo do rozwoju wsi i wzrostu liczby oraz zasobności jej mieszkańców.

N/z: fabryka wlókiennicza w Roztokach przed 1945 r.  Fot. Zbigniew Sobański - zbiory prywatne

Już w 1854 r., w Katalogu Powszechnej Wystawy Przemysłu Niemieckiego w Monachium pod numerem ewidencyjnym 5031 ukazała się informacja świadcząca o lokalizacji fabryki Epnera w Roztokach, o następującej treści: „Epner & i Synowie. Fabryka płótna Schönfeld  (Roztoki) koło Mittelwalde  (Międzylesie) na Śląsku; Składy (magazyny) w: Berlinie, Wrocławiu i Kolonii - Różne rodzaje surowego drelichu, surowego drelichu lnianego, płótna podszewkowego, krezy nieklarowanej, całego płótna autentycznego indygo blue caro”[1]

N/z: Skan informacj o fabryce .  Fot. Katalog der allgemeinen deutschen Industrie-Ausstellung zu München im Jahre 1854... s. 166

Działalność C. R. Epnera poświadcza w dość niechlubny sposób jeden z artykułów w ukazującym się w Wałbrzychu – tygodniku „Waldenburger Wochenblatt”, z 4 marca 1885 r., w którym to dziennikarz odsłania kulisy oszukańczych praktyk w fabryce Epnera w Kamiennej Górze na niekorzyść jej pracowników, która to zakończyła się strajkiem. A dziennikarz pisze: „W sprawie strajku tkaczy donoszą (…) że sądowe dochodzenie w całej tej sprawie staje się nieuniknione. Pierwszy urzędnik fabryki Epnera, pan dyrektor Givens, który wraz ze swoim ojcem pracował w fabryce przez 25 lat, poczuł się zmuszony do odejścia z interesu, ponieważ nie chce brać na siebie odpowiedzialności za to, co się wydarzyło. To prawda, że już od października ubiegłego roku pewna liczba tkaczy – w szczególności ci, którzy otrzymywali osnowy do tkania surowego płótna, drelichu, płótna podszewkowego, ręczników itd. – miała te osnowy strzyżone o 6, 7 i 8 metrów dłuższe niż dotychczas. Tkaczom nic o tym nie powiedziano; co więcej, w salach tkackich nadal wisiały stare tablice, na których widniały dawne wymiary. Gdy robotnicy w końcu zauważyli te praktyki, ze strachu przed utratą pracy nic nie mówili. Dopiero gdy przed 14 dniami przybył z Berlina radca handlowy (Kommerzienrat) Epner, tkacze i tkaczki udali się do niego wspólnie (in corpore), aby przedstawić mu swoje życzenia. Pan Epner oświadczył, że chce rozmawiać wyłącznie z komisją, na co na początku nikt nie miał odwagi. Gdy w końcu po długich negocjacjach wyłoniono czterech mężczyzn, zostali oni uznani za „prowodyrów” i natychmiast zwolnieni. Przerwanie pracy (strajk) nastąpiło dopiero we wtorek, 17 lutego, gdy robotnicy zamiast pełnej kwoty za niedopłatę otrzymali jedynie bardzo znikomą rekompensatę.”[2]

Nie wiadomo, czy takie praktyki stosowane były także w fabryce w Schönfeld.

 Dokonując kwerendy jednego z archiwalnych czasopism lokalnych natrafiłem na wiele śladów działalności gospodarczej Epnera w Roztokach, potwierdzający istnienie zakładu. Są to najczęściej  anonse prasowe w związku z poszukiwaniem pracowników, czy też oferty handlowe, ale nie tylko.

I tak,  22 maja 1874 r., Carl Epner senior poszukuje  za jego pomocą pracownic, podając, że: „wykwalifikowane szwaczki maszynowe i pracownice fizyczne znajdą tutaj (w Schönfeld, między Habelschwerdt a Mittelwalde – przyp. aut.) w pełni satysfakcjonujące zatrudnienie w warsztacie krawieckim”.[3]

N/z: Skan anonsu prasowego.  Fot. Der Gebirgsbote 1874-05-22 [Jg.26] Nr 40 w: Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Wrocławskiego

Na kolejny ślad aktywności biznesowej Epnera natrafiłem w tymże czasopiśmie w 1883  r. Ówże fabrykant poszukuje pracowników, w swoim ogłoszeniu pisząc, że „dobrzy, pracowici tkacze bawełny i lnu Caro, Creas, Canefas znajdą stałe zatrudnienie u C. Epnera seniora w Schönfeld, który płaci najwyższe wynagrodzenia w okolicy. - Równocześnie poszukiwany jest wiarygodny i niezawodny dostawca bawełny Caro.”[4]

Z kolei 2 października 1883 r. zamieszcza ofertę handlową na sprzedaż swoich produktów, tak je zachwalając: „Oprócz wielu innych artykułów znajdujących się w handlu, takich jak kreasy, lniane tkaniny w kratę, ręczniki, ściereczki, płótna typu canevas, materiały na fartuchy kuchenne, tkaniny fartuchowe, podszewkowe i żaglowe itd., podjąłem się wykonania około 400 000 metrów bawełnianej tkaniny w kratę, przeznaczonej do rychłej dostawy dla jedenastu korpusów armii. Dzięki temu mogę zapewnić tkaczom z tutejszej okolicy długotrwałe zatrudnienie, bez przerw i bez konieczności zmieniania rodzaju tkanego materiału, a przy tym za wysokim wynagrodzeniem. Nie tylko dostarczam bardzo dobry materiał na osnowę bawełnianej tkaniny w kratę, lecz także zakupiłem mocną i trwałą przędzę na wątek (wełnę krawiecką, nie zaś „Hopfen” — odczyt tego słowa wymaga potwierdzenia). Dzięki temu tkacze mają mieć zapewnioną dobrą, przyjemną pracę oraz lepszy zarobek. Schönfeld, wrzesień 1883 r.    C. Epner senior.”[5]

N/z: Skan anonsu prasowego.  Fot. Der Gebirgsbote 1883-09-25 [Jg.35] Nr 77 , 79 w: Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Wrocławskiego 

W innym ogłoszeniu Epner pisze, że „oprócz wielu artykułów dostępnych jak: Creas, Caros lniane, ręczniki, ścierki do wycierania, płótna, uzdy, fartuchy, podszewki i płótna żaglowe, mam do wykonania około 400 000 metrów Caros bawełnianych, lub przejąłem do dostarczenia jak najszybciej dla jedenastu korpusów wojskowych, tak, że mogę zatrudniać tkaczy w okolicy bez przerwy i bez konieczności zmiany produktu, przez długi czas za wysokie wynagrodzenie. Nie tylko dla samego ratowania bawełny Caro daję dość doskonały materiał, ale także dla ochrony (jej  jakości – przyp. aut.) prowadzę solidne, trwałe mierzwienie(szybka  wełna, bez supełków), dzięki czemu tkacze powinni mieć dobrą, piękną pracę i lepsze zarobki.”[6]

W lokalnej prasie znajdujemy też dowody, że właściciele fabryki czynnie uczestniczyli w życiu społeczności lokalnej. Jak donosi w dniu  1 stycznia 1886 r. miejscowy korespondent „Gebirgsbote”, w Schönfeld  „…odbyło się wręczenie prezentów gwiazdkowych  w fabryce pana Radcy Handlowego Epnera; ponad 70 dzieci szkolnych otrzymało dary w postaci lnu, ścierek i strucli. Po odśpiewaniu pięknej pieśni "Cicha noc, święta noc" i wzniesieniu toastu za pana Radcę Handlowego, pan inspektor fabryczny Stöphausius rozdał imienne prezenty, a maluchy pospieszyły radośnie do domów swoich rodziców. Jak się słyszy, niektórzy miejscowi i okoliczni biedacy, wszystkie osoby prowadzące działalność gospodarczą oraz tkacze znów zostali bogato obdarowani prezentami. Niech dobry Bóg obficie wynagrodzi tę dobroczynność szczęściem i błogosławieństwem!”[7]

Fabryka przeżywa w tym okresie rozkwit, liczba zamówień rośnie, Epner zwiększa zatrudnienie, min. W zamieszczonym przez siebie ogłoszeniu w prasie lokalnej , informuje, że „ 300 tkaczy wyszkolonych na tkaninie Caro znajdzie u mnie stałe zatrudnienie, gdyż podjąłem się dostarczenia kilku tysięcy sztuk. Ja płacę 8 Marek za sztukę, a tkacze otrzymują ewidentnie najlepszy materiał, który jest używany do produkcji Caro.”[8]

W następnych latach rozbudowano tkalnię, która zaczęła produkować wyroby apreturowane. Przy zakładzie powstała też roszarnia lnu. Pewne jest jednak, że  już w 1891 r. właścicielem fabryki był Paul Forelle , a to na podstawie korespondencji  lokalnego reportera, który, przy okazji relacji z dorocznego zimowego spotkania międzyleskiej sekcji Glatzer Gebirgs Verein z 12 lutego zorganizowanego w poniedziałkowy, zimowy wieczór w pięknie udekorowanej sali hotelu „Drei Karpfen” połączonego z pyszną kolacją i koncertem w wykonaniu członków GGV. Przy okazji – dowiadujemy się o talentach muzycznych Paula Forelle, który, jak podaje korespondent, „…zachwycił uczestników swoim potężnym barytonem wykonując kilka utworów…”[9]

Dowodem na to, że fabryka rozwijała się dynamiczne, są pojawiające się w lokalnej prasie anonse o poszukiwaniu pracowników. W tych, z lutego 1891 r.,  Forelle informuje, że „tkacze ręczni natychmiast znajdą stałe zatrudnienie  (w Mechanische Weberei Schönfeld, Graffschaft Glatz, Paul Forelle, czyli Tkalni mechanicznej w Roztokach, w Hrabstwie Kłodzkim – przyp. aut.) z dobrymi zarobkami. Przyjmowani są również nowi wystawcy (przedstawiciele handlowi?).”[10]

Właściciele sprzedawali nie tylko swoje wyroby, starali się też oszczędnie gospodarować wszystkimi swoimi zasobami. Pewnie po którejś z kolejnych rozbudów zakładu zostało im 60 000 dobrze wypalonych cegieł, które w ogłoszeniu wystawili na sprzedaż.[11]

Również w kolejnym roku  tkalnia mechaniczna Schönfeld  poszukuje kolejnych pracowników pisząc w ogłoszeniach, że „wykwalifikowane szwaczki znajdują stałe zatrudnienie zarówno za granicą (?) , jak i u nas.”[12]

W życiu szwalni zdarzały się też smutne chwile. Jak donosi korespondent lokalnego czasopisma, „wczoraj wieczorem miejscowy mieszkaniec L., który był zatrudniony jako pakowacz w miejscowej tkalni mechanicznej, został znaleziony martwy w swoim pokoju. Kilka minut wcześniej rozmawiało z nim kilka osób z personelu fabryki, a on wciąż żył i miał się dobrze. Śmierć musiała przyjść bardzo szybko, co można wywnioskować z faktu, że w ręku wciąż trzymał nawleczoną igłę do pakowania. Musiał też w tym samym momencie palić, bo jego ukochaną fajkę znaleziono leżącą w kawałkach obok. Mężczyzna, który miał około 68 lat, był lojalnym i pracowitym pracownikiem w pełnym tego słowa znaczeniu i wszyscy pracownicy fabryki go lubili. Był też bardzo lubiany przez miejscowych muzyków kościelnych, a miejscowy chór kościelny traci w nim zdolnego muzyka. Zmarły był również członkiem stowarzyszeń wojskowych w Mittelwalde i Schönfeld ( Międzylesie i Roztoki).”[13]

W międzyczasie zachodziły też zmiany w składzie właścicielskim i zarządu firmy. Jak czytamy w Deutscher Reichsanzeiger (Dziennik Urzędowy Rzeszy Niemieckiej – przyp. aut.) z 09 maja 1893 r., w ogłoszeniu nr 9453 podaje się do wiadomości, że „w naszym rejestrze pełnomocnictw pod nr 4 wykreślono pełnomocnictwo kupca Richarda Lange’a dla spółki akcyjnej „Mechanische Weberei Schönfeld”, a w naszym rejestrze spółek pod nr (7) 59 wpisano kupca Richarda Lange z Schönfeld jako drugiego członka zarządu wspomnianej spółki. W podpisie: Mittelwalde, dnia 26 kwietnia 1893 r.  - Królewski Sąd Rejonowy.”[14]

N/z: fabryka w Roztokach przed 1945 r. Fot: internet.

Kolejna zmiana dotyczyła nazwy statusu działalności gospodarczej firmy. W dniu 27 lutego 1894 r. Spółka akcyjna Mechanische Weberei Schönfeld (Tkalnia mechaniczna Roztoki – przyp. aut.)  zgodnie z postanowieniami § 8, 78 i 79 ustawy Rzeszy z dnia 20 kwietnia 1892 r. została przekształcona w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością pod nazwą nazwą Paul Forelle & Völkel Gesellschaft mit beschränkter Haftung, a nowa spółka przejęła zobowiązania rozwiązanej spółki akcyjnej, w związku z czym, zgodnie z § 79 ust. 3 wspomnianej ustawy Rzeszy oraz art. 243 Kodeksu Handlowego, wzywamy wierzycieli rozwiązanej spółki akcyjnej do zgłoszenia się do nas. Schönfeld, dnia 10 lutego 1894 r. Paul Forelle & Völkel – spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. W podpisie - Dyrektorzy zarządzający: Paul Forelle. Theodor Völkel.”[15]

N/z: skan wpisu w Dzienniku Urzędowym Rzeszy Niemieckiej z 27.02.1894 r. Fot: 1894 / 50 p. 16 (Deutscher Reichsanzeiger, Tue, 27 Feb 1894 18:00:01 GMT), https://digi.bib.uni-mannheim.de/reichsanzeiger/ocr/film/tesseract-4.0.0-20181201/124-8043/0723.hocr

 Jako ciekawostkę z życia właścicieli fabryki można potraktować informację podaną przez lokalnego reportera „Gebirgsbote, o tym, że Jeden ze współwłaścicieli  fabryki, jako osoba majętna  i o wysokim statusie społecznym, był pewnie zapalonym myśliwym, co w ówczesnym czasie stawiało go w dodatkowo pozytywnym świetle w kręgach biznesowych. Jak donosił korespondent Gebirgsbote, pod koniec kwietnia  1894 r. pan Elsner, fabrykant z Schönfeld (nie udało mi się ustalić jaką rolę we władzach spółki pełnił Elsner – przyp. aut.), zakupił puchacza, który właśnie dotarł i będzie używany jako wabik na wrony do nowopowstającej tzw. chaty wron w Beuthenwalde” ( miejsce prawdopodobnie w okolicach Walbrzycha – przyp. aut.).[16]

Właściciele fabryki angażowali się w również w rozwój lokalnej oświaty. Jak donosi korespondent gazety, „w sobotę Stowarzyszenie Nauczycieli z Mittelwalde zorganizowało spotkanie z paniami w Schönfeld, które cieszyło się dużym zainteresowaniem. Spotkanie rozpoczęło się od zwiedzania miejscowej bielarni i tkalni mechanicznej "Forelle und Völkel". Następnie pan Katzer -, dyrektor szkoły w Schönfeld, wygłosił wykład na temat "jednoczesnego wykorzystania różnych dziedzin (nauki  - przyp. aut.) w szkołach podstawowych", który spotkał się z ogólną aprobatą. Po wykładzie odbyło się kameralne spotkanie, które trwało dość długo.”[17]

Forelle i Völkel już w tamtym czasie doskonale rozumieli i doceniali znaczenie reklamy, dlatego systematycznie starali się zamieszczać anonse prasowe informujące o ofercie ich zakładu. Tu przykład oferty na plandeki wykonane z tkaniny namiotowej, najpewniej do wozów konnych.[18]

 1908 r. Erich (Theodor) Völker zostaje pierwszym  posiadaczem  samochodu w Roztokach.  Jego i wspólnika zakład produkuje w tym czasie sukno na mundury, którego znaczne ilości eksportowane są m.in. do Ameryki Południowej.

Jako ciekawostkę należy potraktować informacje o przynależności współwłaścicieli fabryki – Paula Forelle  i Ericha (Theodora) Völkera do IX Oddziału  (Prowincja Śląsk) Ogólnoniemieckiego Automobilklubu  zamieszczoną na s. 131 w księdze informacyjnej organizacji z 1913 r. Oprócz tej informacji dostajemy też wiedzę, że w Roztokach mieszkało wówczas 640 mieszkańców, znajdowała się stacja kolejowa, poczta i urząd telegraficzno – telefoniczny (skrót SPT – przyp. aut.), dwie firmy świadczące usługi motoryzacyjne: wspomniana fabryka i sklep rowerowy (!) Fritza Nitsche, a także hotel Grossera.[19]

A potem przyszła wielka wojna… Wraz z rozwojem sytuacji na frontach oraz charakterem I Wojny Światowej, jako typowej wojny pozycyjnej pochłaniającej kolejne miliony ofiar, z rynku pracy ubywała ogromna liczba mężczyzn w wieku produkcyjnym. Problem dotyczył również w znacznym stopniu Ziemi Kłodzkiej. Mnożyły się anonse poszukujące rąk do pracy. Tu – informacja, że „stolarz fabryczny poszukiwany natychmiast do naszej tkalni.” zamieszczona w Gebirgs – Bote, przez ówczesnych właścicieli tkalni. Jak podają autorzy anonsu „szczegółowe oferty należy składać do Paula Forelle i  (Ericha - Theodora  - przyp. aut.) Völkela.[20]

Po wybuchu I wojny światowej z obiegu prawie natychmiast zniknął bilon. Władze, gromadząc monety, postanowiły zwiększyć swoje zapasy szlachetnych kruszców i metali. Podobnie postępowała miejscowa ludność. Wkrótce zaczęło brakować drobnych. By temu zaradzić, zaczęto drukować tzw. pieniądz zastępczy. Prawa emisji miały gminy i przedsiębiorstwa, które też zobowiązywały się do jego wykupu. W Cesarstwie Niemieckim pieniądz zastępczy przyjął nazwę notgeld, czyli w dosłownym tłumaczeniu "pieniądz na czas potrzeby". Również mieszkańcy Roztok posługiwali się taką walutą.

N/z: skan notgeldów emitowanych przzez fabrykę. Fot: Mathias Senger, Tempelhofer Münsenaus, Berlin

W latach I wojny światowej i po niej, w czasie kryzysu w Niemczech, fabryka „Paul Forelle und Völker G.m.b.H.” emitowała notgeld o wartości 5 Fenigów. Dowody na to znajdujemy w publikacjach Matthiasa Sengera z Tempelhofer Münzenhaus w Berlinie, który eksponował notgeldy z fabryki Forelle i Völkera o nominale 1 i 50 Pfennigów.

Również w opublikowanych zbiorach numizmatyka z Bystrzycy Kłodzkiej - Pana Andrzeja Rusaka, znajduje się moneta o nominale 25 pfenigów, emitowana przez „Paul Forelle und Völker G.m.b.H.” … 

… a także o nominale 50 pfenigów. Skoro są monety, i to o różnym nominale, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że fabrykanci edytowali również zastępczy pieniądz papierowy o większych nominałach. To już kwestia czasu i uczynności ludzi dobrej woli, żeby na nie trafić…

Dokonując kwerendy źródeł do innego wątku, przypadkiem natrafiłem na kolejną informację o fabryce z 1933 r. dotyczącą kolejnych zmian w organach właścicielskich fabryki. W Dzienniku (Urzędowym – przyp. aut.) Rzeszy Niemieckiej  (Deutscher Reichsanzeiger) odnotowujemy następujący wpis dotyczący zmian własnościowych w fabryce: „W naszym Rejestrze Handlowym- dział B wpisano dziś w firmie Paul Forelle u. Voelkel G. m.b. H. zu Schönfeld, powiat Habelshwerdt, zarejestrowanej pod numerem Nx. 1, następującą informację: Prokura księgowego Maxa Gronda została zniesiona. Przedsiębiorca Erich Völkel zrezygnował z funkcji dyrektora zarządzającego. Przedsiębiorca Max Grond z Schönfeld został mianowany dyrektorem zarządzającym. (H.-R, B 1.)Amtsgericht Mittelwalde (Sąd Rejonowy – przyp. aut.), 8 maja 1933 r.”[21]

Nie wiemy, jak potoczyły się losy fabryki i jej właścicieli w czasie II wojny światowej. Wiemy natomiast, że fabryka włókiennicza Paul Forelle und Völker G.m.b.H W maju 1945 roku została zajęta przez wojskową administrację radziecką a następnie przekazana przedstawicielom Centralnego Zarządu Przemysłu Włókienniczego. Wkrótce uruchomiono tu Państwową Przędzalnię Lnu "Lech" a po przyłączeniu oddziału produkcyjnego w Roztokach, jako Państwowe Zjednoczone Zakłady Przemysłu Lniarskiego nr 15 "Lech" w Ołdrzychowicach Kłodzkich. Fabryka przeszła oficjalnie w ręce Państwa na mocy ustawy nacjonalizacyjnej z 03.01.1946 r. Zwraca uwagę zapis w Monitorze Polskim, w którym posłużono się starą nazwą miejscowości – Żyrnikowice. W MP podano ten fakt do wiadomości dopiero 19.03.1949 r.[22]

Obiekty fabryki: Centralne miejsce zajmowała willa -  reprezentacyjny  budynek mieszkalny, istniejący do dzisiaj. Po II wojnie światowej pełnił on funkcje hotelowe dla kolonii Kopalni Węgla Kamiennego „Julian” z Piekar Śląskich. Obecnie znajdują się w nim mieszkania komunalne należące do gminy Międzylesie.

Za willą właścicieli znajdował się piękny park, oddzielony od budynku niedużym stawem na planie koła. W czasie działalności kolonii KWK „Julian” ówcześni gospodarze na miejscu stawu zbudowali w latach siedemdziesiątych ub. w., ku uciesze kolonistów i mieszkańców, otwarty basen na planie koła. Niestety istniał on tylko w czasie działania kolonii, w późniejszych latach uległ całkowitej dewastacji.

N/z:  zaplecze willi z widocznym stawem. Fot: Zbigniew Sobański - zbiory prywatne

Przed willą właścicieli znajduje się duży plac, po jego prawej stronie zaczynały się budynki majątku ziemskiego, po lewej zaś stoi trzykondygnacyjna hala produkcyjna zakładów. W czasie istnienia kolonii parter obiektu zajmowała stołówka i pomieszczenia gospodarcze, na piętrach rozlokowane były pokoje kolonistów.

Nad całością górował potężny komin fabryczny, z którego do dnia dzisiejszego nic nie zostało. Od szczytu hala produkcyjna zakończona była pomieszczeniem o przeznaczeniu socjalno - rekreacyjnym, które wyremontowane przez KWK „Julian” stało się miejscem wielu zabaw i dyskotek. Potem służyło jako m. in. magazyn zboża miejscowej Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej.

N/z: budynki fabryki. Z prawej u góry - stołówka kolonii. Fot: Zbigniew Sobański - zbiory prywatne

Po przekroczeniu mostu na Goworówce, po prawej stronie drogi prowadzącej do fabryki i przyległego doń majątku rolnego znajduje się budynek administracyjny z istniejąca do dziś zabudowana zewnętrzną klatką schodową. W czasie istnienia kolonii pełnił on funkcje administracyjne, dziś zamieszkiwany jest przez osoby prywatne.

N/z:  budynek administracyjny. Fot: Zbigniew Sobański - zbiory prywatne

Rozmieszczenie obiektów fabryki przedstawia fragment planu wykonanego w 1937 r. przez Paula Helbiga.

Fot: jarosław Sobański

Fabryka była zasilana w energię wytwarzaną przez turbiny wodne. Wodę dla celów technologicznych  pobierano kanałem łączącym zakład z pobliską Goworówką, którego przebieg demonstruje zdjęcie satelitarne Google precyzujące obecny stan kanału. Żółta linia to kanał rozkopany, w miejscu zmiany na kolor zielony można było kiedyś swobodnie wkroczyć do kanału. Teraz jest to częściowo zasypane i zabezpieczone. I tak jest mniej więcej od początku lat 80-tych, czerwona linia oznacza kanał zapadnięty, miejscami widać fragmenty jego konstrukcji a gdzie indziej jest to po prostu rów utworzony przez zapadnięcie się ziemi. I tak do samej rzeczki. Niebieskie znaczki to punkty kontrolne zdjęć zapisane przez GPS.

Pamiętam ten kanał, murowany z cegły klinkierowej o łukowym sklepieniu, po obu stronach chodnik betonowy, środkiem ciek wodny. Mniej więcej co 100 m metalowe klapy rewizyjne. Kanał na całej długości był kanałem podziemnym, biegł w ciągu drogi, która szła od zabudowań fabryki do końca parku. Pamiętam, bo część kanału zwiedziłem w młodości … W czasie pobytu w Roztokach w 2010 r szukałem jego śladów, niestety naniesiony w wyniku wymywania wyższej części parku, namuł na drogę, a w zasadzie zniknięcie drogi i zmiana w topografii parku (niekorzystna) spowodowały, że się nie udało. Myślę, że z wykrywaczem metali udałoby się znaleźć jakąś klapę w pobliżu budynku a potem to już po nitce do kłębka...

W tym miejscu na Goworówce znajdowała się tama spiętrzająca wodę dla fabryki. Według relacji mieszkańców uległa ona zniszczeniu na skutek powodzi w latach pięćdziesiątych ub. w. Jest też prawdopodobne, ze zniszczyła ją wielka powódź z 1961 r. Czerwoną linią zaznaczona została prawdopodobna wysokość tamy.

Fot: jarosław Sobański

Poniżej stan pozostałości obiektów hydrotechnicznych fabryki przed wybudowaniem zbiornika retencyjnego Roztoki, która doprowadziła do istotnych zmian w ukształtowaniu terenu. Po tamie zostały tylko wyraźne fragmenty przyczółków brzegowych, na zdjęciu poniżej fragmenty prawego przyczółka.

Fot: jarosław Sobański

Poniżej; pozostałości lewego przyczółka tamy i wlot kanału wodnego zasilającego fabrykę

Fot: jarosław Sobański

Widok ogólny na oba przyczółki kanału. Zdjęcie zrobione niejako „pod prąd” Goworówki.

Fot: jarosław Sobański

Dziś, po zniwelowaniu terenu pod zbiornik retencyjny, trudno szukać już śladów po kanale...

N/z: skan aktualnego ukształtowania terenu fabryki (zabudowania po lewej stronie skanu) i kanału po zbudowaniu zbiornika retencyjnego. Obiekty fabryki i przybliżony przebieg kanału zaznaczono na czerwono. Wykonanie własne aut. na podst: Google Maps 

Dziękuję tym, którzy przyczynili się do powstania tego albumu. Bez Waszej pomocy niewiele mógłbym zrobić!

Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec tej historii. Wiem, że w Roztokach przechowywane są bogate materiały ilustrujące działalność fabryki. Apeluję więc do tych, co mają, co wiedzą: nie kiście wiedzy w szufladach, licząc, być może, że uda się ją sprzedać! Publikujcie, eksponujcie, mam nadzieję, że w ten sposób przyczynicie się do wzrostu popularności Roztok, że przyciągniecie do nich ludzi zauroczonych krajobrazem, przyrodą, kulturą, ludźmi, a tym samym przyczynicie się do wzrostu dobrobytu. A więc: jak zawsze – piszę: cdn. I mam nadzieję, że tak będzie…

 



[1] Katalog der allgemeinen deutschen Industrie-Ausstellung zu München im Jahre 1854, s. 166

w: https://books.google.pl/books?id=I8Y-AAAAcAAJ&pg=PA166&lpg=PA166&dq=C.+Epner+Baumwolle&source=bl&ots=3zZh5lassY&sig=ACfU3U3xxiLo2jy1q1vCc8ZINcp_PY9l9Q&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwjWkZKYwOj1AhUol4sKHR_RASYQ6AF6BAgREAM#v=onepage&q=C.%20Epner%20Baumwolle&f=false

 [2] Waldenburger AWochenblatt, 04.03.1885 r., https://jbc.jelenia-gora.pl/Content/68062/70798_Waldenburger_Wochenblatt-1885_18.pdf

[3] Der Gebirgsbote, nr 40, 22.05.1874, s. 4, https://bibliotekacyfrowa.pl/en/dlibra/publication/56064

[4] Der Gebirgsbote 1883-05-22 [Jg.35] Nr 41 w : Biblioteka Cyfrowa  Uniwersytetu Wrocławskiego

[5]  Gebirgsbote, 2.10.1883, nr. 79, s. 4 https://bibliotekacyfrowa.pl/Content/56722/PDF/directory.pdf

 [6] Der Gebirgsbote 1883-09-25 [Jg.35] Nr 77 , 79 w: Biblioteka Cyfrowa Uniwersytetu Wrocławskiego

[7] Der Gebirgsbote 1886-01-01 [Jg.38] Nr 1

 [8] Der Gebirgsbote 1887-03-29 [Jg.39] Nr 26 - 27

[9] Der Gebirgsbote 1891-02-13 Jg.43 Nr 13

 [10] Der Gebirgsbote 1891-02-24 Jg.43  nr 16,  Der Gebirgsbote 1891-02-27 Jg.43 nr 17

 [11] Der Gebirgsbote 1893-09-15 Jg.45 Nr 74

 [12] Der Gebirgsbote 1892-04-22 Jg.44 Nr 33,  Der Gebirgsbote 1892-04-22 Jg.44 Nr 34

[13] Der Gebirgsbote 1892-12-23 Jg.44 Nr 103-104

[14] https://digi.bib.uni-mannheim.de/reichsanzeiger/ocr/film/tesseract-4.0.0-20181201/119-8038/0136.hocr

 [15] 1894 / 50 p. 16 (Deutscher Reichsanzeiger, Tue, 27 Feb 1894 18:00:01 GMT), https://digi.bib.uni-mannheim.de/reichsanzeiger/ocr/film/tesseract-4.0.0-20181201/124-8043/0723.hocr

[16] Der Gebirgsbote 1894-04-27 [Jg. 46] Nr 34

 [17] Der Gebirgsbote 1894-08-03 [Jg. 46] Nr 62

 [18] Der Gebirgsbote 1894-11-02 [Jg. 46] Nr 88,  Der Gebirgsbote 1894-11-06 [Jg. 46] Nr 89

 [19] Auskunftbuch 1913 Allgemeiner Deutscher Automobil- Club Gau IX a Provinz Schlesien Mitglieder Verzeichnis,  s. 131, Śląska Biblioteka Cyfrowa,  https://sbc.org.pl/Content/164738/ii781524-1913-00-0001.pdf

[20] Der Gebirgsbote, 1917, nr 38 [3.04]

 [21] Deutscher Reichsanzeiger, 1933 / 112 p. 9 15 May 1933, https://digi.bib.uni-mannheim.de/periodika/reichsanzeiger/ocr/film/tesseract-4.0.0-alpha.20170801/002-8443/0605.hocr

 [22] Orzeczenie nr 67 Ministra Przemysłu i Handlu z dnia 10 lutego 1949 r. o przejściu przedsiębiorstw na własność Państwa, Wykaz 4, poz. 5511076 - Leinenweberei Forelle u. Völkel - Żyrnikowice, pow. Bystrzyca.Wyrób tkanin lnianych, https://sip.lex.pl/akty-prawne/mp-monitor-polski/przejscie-przedsiebiorstw-na-wlasnosc-panstwa-16830091, także; https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/de/zespol/-/zespol/85145  

 

jaka jest Twoja reakcja

lubię. lubię. 3
niestety. niestety. 0
miłość. miłość. 1
zabawny zabawny 0
wow. wow. 0
smutny smutny 0
zły zły 0

komentarze (0)

User