Roztoki -były młyn zbożowy
Ziemia Kłodzka od wieków m.in. młynami stoi. Ukształtowanie terenu, wiele bystrych strumieni i rzek stworzyło bardzo dogodne warunki dla rozwoju młynarstwa i to różnego przeznaczenia. najpowszechniejsze były młyny zbożowe, ale budowano i młyny do mielenia kamieni, młyny tartaczne itp. Zdarzało się, że w jednej miejscowości działało kilka, a czasem nawet kilkanaście młynów, np. w Goworowie. Od XIX w. zaczęto też wykorzystywać turbiny wodne do wytwarzania energii niezbędnej do działania wielu fabryk, np. włókienniczych. Jednym z przykładów jest młyn zbożowy w Roztokach, o którym dziś napisałem.
Fot: Google.maps.com
Roztoki -były młyn zbożowy
Zanim przejdę do charakterystyki młyna zbożowego w Roztokach (niem. Schönfeld), warto przybliżyć historię młynarstwa w Hrabstwie Kłodzkim. A historia ta sięga (przynajmniej, jeżeli chodzi o znane mi udokumentowane źródła pisane – przyp. aut.) co najmniej początków XVII w. Jego szybki rozwój już u ówczesnych władców tej ziemi zrodził potrzebę uregulowań formalnych podobnych do zawieranych w przypadku cechów innych rzemiosł, np. szewstwa, krawiectwa, kowalstwa, bednarstwa, czy choćby browarnictwa, a to pewnie dlatego, że Ziemia Kłodzka, ze względu na ukształtowanie terenu, wiele rzek i strumieni o wartkim nurcie szybko młynami zaczęła stawać. Praktycznie w każdej miejscowości był jeden młyn, w wielu po kilka, a nawet kilkanaście, jak w przypadku, choćby Goworowa (niem. Lauterbach). Niewielu z nas, pewnie jednak wie, że już w dniu 29 stycznia 1678 r. Graf v. Götz (prawdopodobnie chodzi o Grafa Johanna Ernsta von Götzena, żyjącego w latach 1667-1707 – przyp. aut.), Sigmund Hoffmann, Heinrich v. Schenkendorf, oraz A. Fr.(eirichter? Jeżeli tak, to prawdopodobnie mowa tu o wolnym sędzi z Suszyny w gminie Radków, czyli niem. Durrkunzendorf– przyp. aut.). v. Sauern spisali Mühlordnung für die Graffschaft Glatz, czyli Ordynację młynarską dla Hrabstwa Kłodzkiego, która bardzo szczegółowo regulowała prawa i obowiązki młynarzy, wzajemne relacje między właścicielami gruntów a młynarzami, a także rozstrzygała sprawy sporów między samymi młynarzami, oraz między młynarzami a ich klientami, wymieniała też kary za złamanie jej zapisów, od kar pieniężnych aż do kary śmierci włącznie.[1]
Dla lepszego zrozumienia specyfiki myślenia i języka ludzi wówczas żyjących pozwalam sobie przytoczyć oryginalny tekst ordynacji bez nadmiernych ingerencji.
” My, tajny radca, komornik i starosta krajowy Jego Rzymsko-Cesarskiego, a także Węgierskiego i Czeskiego Królewskiego Majestatu, jak również nadregent i asesor przy królewskim urzędzie starostwa krajowego hrabstwa kłodzkiego itd., niniejszym podajemy do publicznej wiadomości wszystkim duchownym i świeckim posiadaczom ziemskim, panom gruntowym, władzom zwierzchnim i sądom na wsi, w miastach, jak również wszystkim innym mieszkańcom, poddanym i w ogóle każdemu w tym hrabstwie:
ponieważ napływały liczne skargi i zażalenia przeciwko młynarzom, uznaliśmy za najlepszy i najbardziej odpowiedni środek dla usunięcia tych skarg w przyszłości wprowadzenie również w tym hrabstwie ordynacji młynarskiej, obowiązującej już w niektórych sąsiednich księstwach śląskich i stosowanej w praktyce, ogłoszenie jej drukiem oraz podanie jej każdemu do wiadomości w sposób możliwy do wykazania. Niniejszym więc czynimy to, a mianowicie:
§ 1 Młynarz ma być zobowiązany, ponieważ zostało to dostatecznie sprawdzone w praktyce i jest również niezmiennie przestrzegane gdzie indziej, aby z jednego szefla dobrego żyta, bez żadnej domieszki, po odjęciu należnej miary młyńskiej (Metze), gdy ziarno jest oczyszczone i dobrze wymieszane w skrzyni na mąkę, wydać: pięć równych ćwierci (Viertel), 3 Metzen mąki, oraz jedną dobrze napełnioną ćwierć otrąb, według miary zwyczajowo używanej w danym miejscu.
Każdy zwierzchnik ma być przy tym zobowiązany dopilnować swoich młynarzy, aby używane przez nich ćwierci, Metzen i małe miarki były tam należycie urzędowo cechowane i oznaczone.
§ 2 Jeżeli jednak w jednym szeflu zboża znajdzie się domieszka Raden, Trespen lub Deipe… [nazwy chwastów/domieszek zbożowych], młynarz ma być zobowiązany wydać: pięć równych ćwierci, jedną Metze mąki, oraz pięć czubatych Metzen otrąb.
§ 3 Ponieważ jednak grunty i pola tego hrabstwa nie są jednakowo żyzne, a przez to również plony zboża nie są wszędzie jednakowe, i w wielu miejscach rośnie więcej trespen niż właściwego zboża, zatem z jednego szefla takiego ziarna młynarz ma być zobowiązany wydać: cztery równe ćwierci i trzy Metzen mąki oraz sześć Metzen otrąb.
§ 4 Z szefla zmieszanego w równych częściach z żyta i jęczmienia należy wydać: pięć równych ćwierci i trzy Metzen mąki. Jeżeli jednak tylko jedna ćwierć jęczmienia jest zmieszana z trzema ćwierciami żyta, wówczas, zgodnie z powyższą stawką, należy wydać: pięć równych ćwierci i trzy Metzen mąki oraz pięć czubatych Metzen otrąb.
§ 5 Jeżeli ktoś przyniesie do młyna bardzo liche zboże, zmieszane z owsem, trespeną lub inną gorszą domieszką, ma prawo żądać od młynarza: czterech równych ćwierci i jednej Metze mąki oraz pięciu czubatych Metzen otrąb.
§ 6 Jeśli chodzi o pszenicę, należy również zwracać uwagę na to, czy jest ona całkowicie czysta, nieznacznie domieszana, czy też domieszka przekracza połowę. W zależności od każdego rodzaju należy wówczas wydać tyle samo czystej mąki środkowej i pośledniej oraz otrąb, ile określono wyżej dla żyta. Ubytek należy jednak słusznie zaliczyć do sześciu równych ćwierci.
§ 7 Ponieważ w § 3 wskazano na różnice między miejscowościami i gruntami tego hrabstwa, tym bardziej należy uwzględnić również to, że poszczególne roczniki i plony są bardzo różne z powodu złych ros, wielkiej suszy i wilgoci, a także z powodu sposobu zbioru zboża. Zależnie od gleby zboże w jednym roku daje więcej mąki, a w innym mniej. Dlatego pozostawia się miejscowej władzy decyzję, czy każdego roku, po zakończeniu żniw, mniej więcej we wrześniu, zechce zmielić po jednym szeflu nowo zebranego zboża każdego rodzaju — dobrego, średniego, a także gorszego i mieszanego — za pośrednictwem sądu albo specjalnie w tym celu zaprzysiężonych osób na próbę. Uzyskaną z tego mąkę można następnie przez cały rok, według jej ilości, albo na wadze przeznaczonej i utrzymywanej w młynie, ważyć ponownie klientowi przez młynarza odpowiednio do ciężaru zboża, albo też stosować stawki ustalone wcześniej dla poszczególnych rodzajów.
§ 8 Ponieważ różnego rodzaju zboże jest przywożone do młynów w celu śrutowania dla bydła opasowego i innego bydła, stwierdzono, że niektórzy młynarze wcześniej przesiewają lub przesiewają przez sito takie śrutowane zboże, przez co zabierają dla siebie ziarno, a łuski oddają zamiast właściwego materiału. Takie postępowanie ma być bezwzględnie uznane za kradzież i zakazane. Jeżeli ktoś zostanie przyłapany na takim przesiewaniu, ma za każdym razem zapłacić 5 talarów Rzeszy: połowa przypada zwierzchności, a połowa donosicielowi, przy czym osoba składająca donos nie ma być ujawniana.
§ 9 Po odliczeniu należnej mu Metze młynarz ma ją z każdego szefla pobierać osobno, a nie ze wszystkich razem, i natychmiast, w obecności klienta, wsypywać do właściwej skrzyni na Metze.
Dotyczy to młynów, w których młynarz utrzymuje się z Metze. Młynarz otrzymujący stały czynsz albo posiadający własny młyn również ma pobierać należną Metze w obecności klienta. Ma on postępować uczciwie i nie zabierać więcej z dostarczonego zboża niż przewiduje ordynacja. Nie wolno mu: nadmiernie moczyć zboża, wykorzystywać „Läufe” kamienia młyńskiego ponad to, co jest konieczne do jego swobodnego obrotu, stosować „arme Männlein”, stosować „Diebsloch” ani innych podobnych sposobów oszukiwania klienta. Młynarz ma również prowadzić urządzenia młyńskie w sposób właściwy: nie zbyt ostro, aby mąka nie była dla jego korzyści rozpraszana w powietrzu, ani zbyt słabo, aby nie przechodziła nadmiernie do otrąb. Po naostrzeniu kamienia ma go przed wsypaniem zboża „wypuścić” otrębami. Ze względu na zmienny poziom wody powinien posiadać różne worki przesiewające (Beutel). Otwór koła w skrzyni przesiewającej oraz otwór nad urządzeniem przesiewającym powinny być przykryte odpowiednimi tkaninami, aby zapobiec pyleniu mąki. Za naruszenie tych przepisów przewidziano 16 talarów Rzeszy kary, z czego połowa przypada zwierzchności, a połowa donosicielowi.
§ 10 Ponieważ młyny bywają czasami przepełnione dużą ilością zboża, a jednocześnie brakuje wody i klienci są zmuszeni zabierać swoje zboże z powrotem i wozić je do innych miejsc, młynarze nie mogą w takich sytuacjach pobierać Metze z każdego szefla. Dotyczy to szczególnie biednego i potrzebującego człowieka, który musiałby w ten sposób dwukrotnie zapłacić Metze. Takie postępowanie zostaje całkowicie zniesione i zakazane pod karą 12 talarów Rzeszy, z czego połowa przypada władzy zwierzchniej, a połowa donosicielowi.
§ 11 Młynarz ma w każdym miejscu, po uprzednim załatwieniu spraw swojej zwierzchności, a następnie jej poddanych, obsługiwać również innych przybywających klientów w kolejności, w jakiej przychodzą. Nie wolno mu od żadnego klienta, niezależnie od tego, kim on jest, przyjmować Trinkgroschen, czyli napiwku/pieniędzy za przyspieszenie przemiału. Za takie postępowanie przewidziana jest kara 12 talarów Rzeszy.
§ 12 Ponieważ nadeszły również wiarygodne wiadomości, że w niektórych młynach Mühlscher [pomocnicy/pracownicy młyna], wbrew dawnemu, chwalebnemu zwyczajowi, nie są już wynagradzani wraz z codziennym wyżywieniem, lecz pozostają wyłącznie na utrzymaniu z Trinkgroschen — napiwków — i są do nich zmuszani, a wraz z tym bezprawnym zwyczajem pobierane są również dodatkowe opłaty i w czasie wzmożonego przemiału podnoszone do szczególnie dotkliwego poziomu dla ludzi ubogich, przeto taki grzeszny, dotychczas tolerowany nadużywający zwyczaj ma zostać całkowicie zniesiony. Zarówno młynarz dziedziczny, jak i młynarz najemny, od chwili ogłoszenia tego rozporządzenia mają obowiązek zatrudniać przyjmowanego pracownika młyna nie inaczej jak wraz z wyżywieniem oraz za ustaloną roczną lub tygodniową zapłatą. W miastach natomiast, gdzie utrzymywane są konie do odbierania zboża z młynów i ponownego odwożenia mąki klientom, można pobierać ponad zwyczajową Metze nie więcej niż 9 hellerów od szefla. Za przekroczenie tego przepisu przewidziano wysokie kary.
§ 13 Jeżeli klient przywiezie różne rodzaje zboża, młynarz ma — w obecności klienta — obejrzeć je przy pobieraniu Metze, określić, jakiego rodzaju jest zboże oraz powiedzieć, ile zgodnie z obowiązującą stawką powinien z niego wydać.
§ 14 Jeżeli klient po pobraniu należnej opłaty przez młynarza uzna, że ilość, którą młynarz zamierza mu wydać, jest zbyt mała, ma mu być bez przeszkód wolno samemu zmielić swoje zboże. Młynarz ma wtedy obowiązek tak ustawić młyn, aby klient nie został poszkodowany przez: zmniejszenie należnej ilości, ukryte manipulacje, albo inne podstępne korzyści. Każdy młynarz — zarówno prowadzący własny młyn, jak i młyn dzierżawiony od zwierzchności — ma przy takim przemiale pilnować, aby nie powstała żadna szkoda. W przeciwnym razie ponosi odpowiedzialność.
§ 15 Jeżeli młynarze dzierżawni i inni młynarze, którzy nie mają do tego prawa albo nie uzyskali specjalnego przywileju, próbują trzymać gęsi i inne drobne zwierzęta, przez co łatwo mogą wyrządzić szkodę zbożu dostarczonemu przez klientów oraz workom, to w celu zapobieżenia wszelkim nadużyciom zostaje im to całkowicie zakazane pod karą 10 talarów Rzeszy.
§ 16 Ponieważ stwierdzono również, że w niektórych miejscach młynarze, jak gdyby zamierzali ustanowić własną władzę zwierzchnią, wzajemnie się oskarżają, wymierzają sobie kary, ustanawiają samowolnie wybrane przez siebie władze i w ten sposób przypisują sobie prawa należące do właściwej władzy, takie bezprawne i nieuprawnione postępowanie zostaje niniejszym całkowicie zniesione. Jeżeli zaś jeden młynarz ma jakieś roszczenie przeciwko drugiemu, powinien zgłosić je właściwej władzy zwierzchniej w drodze formalnej skargi. Władza ta, po rozpoznaniu sprawy, udzieli należnej pomocy i będzie wiedziała, jak ukarać winnego.
§ 17 Ponieważ napływają różne skargi, a okoliczni Mühlscher [pracownicy/pomocnicy młynarscy] z lekkomyślności częściowo podejmują służbę, a częściowo wyrządzają właścicielom młynów rozmaite szkody i przykrości, okazując przy tym wielką samowolę, przez co dawne, dobre ordynacje są bardzo osłabiane, kraj ponosi wielkie szkody, właściciele młynów ponoszą znaczne koszty, a młynarze popadają w ubóstwo, takiej samowoli nie wolno tolerować. Każdy młynarz ma być zobowiązany pod karą 6 talarów Rzeszy zgłosić swojej władzy zwierzchniej, kiedy pojawią się tacy włóczędzy/awanturnicy i gdzie można ich znaleźć. Jeżeli miejscowa władza okaże się zbyt słaba, aby położyć kres takiemu złu, ma przy pomocy sąsiadów podjąć wszelkie działania, aby przestępców ująć i aresztować. Następnie, zależnie od okoliczności, mają oni być dla przykładu surowo ukarani, a przy powtarzających się przestępstwach nawet ukarani śmiercią albo przekazani pod strażą do Königliches Amt.
§ 18 Wszystko, co zostało dotychczas postanowione i ustanowione dla młynów zbożowych, należy w nie mniejszym stopniu odnosić do młynów słodowych. Młynarze mają postępować uczciwie. Tak jak w miastach do przemiału słodu utrzymuje się określone zaprzysiężone osoby, tak również na wsi przemiał słodu przez słodowników lub piwowarów (Mälzer oder Bräuer) ma odbywać się zgodnie z obowiązującą praktyką bez pobierania jakiejkolwiek Metze. Osoby te mają obowiązek przestrzegać warunków uzgodnionych ze swoją zwierzchnością.
§ 19 Młynarze siedzący na dzierżawie nie mają się skarżyć, że nie mogą właściwie wykonywać pracy, ponieważ urządzenia młyna nie są utrzymywane w należytym stanie. Każda miejscowa władza ma więc, w miarę możliwości, dbać o to, aby młyny były zawsze prawidłowo utrzymywane, a przy zmianie młynarza zostały właściwie przekazane. Młynarze mają natomiast obowiązek utrzymywać młyny w stanie zapewniającym ich funkcjonowanie. Nie wolno im nadal stosować starego, złego zwyczaju, który niektórzy niewierni ludzie przedstawiali władzom na ich szkodę jako rzekomo dobry zwyczaj: jeśli tylko koła prawidłowo się obracają, to wszystko jest w porządku, nawet gdy w dłuższym okresie młyn nie może w ten sposób prawidłowo funkcjonować. Kto będzie próbował tak postępować, ma być surowo ukarany, a sprawcy mają podwójnie naprawić szkodę, która nie wynika ze zwykłego użytkowania młyna.
§ 20 Również żaden młynarz, niezależnie od sposobu, w jaki opuścił jeden młyn, nie może zostać przyjęty przez inną zwierzchność, dopóki nie przedstawi od swojej poprzedniej zwierzchności należytego świadectwa (Kundschaft) opatrzonego jej podpisem/ręką i pieczęcią. W przeciwnym razie ci, którzy powierzą swoje młyny młynarzom przybywającym bez takiego świadectwa, podlegają rzeczywistej karze ze strony Urzędu Królewskiego.
§ 21 W każdym młynie należy stale przechowywać egzemplarz niniejszej ordynacji młynarskiej — jeśli nie kilka egzemplarzy, to przynajmniej jeden. Za niewykonanie tego obowiązku przewidziana jest kara 10 talarów Rzeszy, z czego połowa przypada władzy zwierzchniej, a połowa donosicielowi. Ponadto każda miejscowość ma obowiązek przechowywać jeden egzemplarz tej ordynacji w aktach publicznych albo urzędowo w „Schöppenlade” — skrzyni/archiwum ławy sądowej.
Warto w tym miejscu, dla większej jasności tekstu ordynacji, wyjaśnić użyte w jej tekście miary pojemności; Scheffel, Viertel i Metze. W starym systemie kłodzkim lokalny korzec zbożowy (alter Glatzer Scheffel) miał pojemność wynoszącą 92,57 litra, a według innego źródła – 70-74 litry. Wartość kłodzkiej ćwierci (Viertel), czyli jednej czwartej korca, wynosiła zatem w przybliżeniu 23,14 litra (w przeciwieństwie do popularnego na Śląsku korca i ćwiertni wrocławskiej, która była mniejsza i liczyła ok. 18,5 litra). Maca, czasem też miarka (niem. Metze) to jedna szesnasta korca, czyli jedna czwarta ćwiertni, czyli - ok. 4,4-4,6 litra. Dopiero ustawą z 6 maja 1816 pruski ujednolicony został system miar, wprowadzony do stosowania w Prusach od 1817 r. Obowiązkowy w całym Cesarstwie Niemieckim stał się dopiero od 1884r., niemniej jednak prócz oficjalnego systemu w obrocie prywatnym wolno dalej było stosować miary używane wcześniej.[2]
A kiedy powstał młyn w Roztokach? W chwili obecnej brak jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Jednak po miesiącach poszukiwań i starań i wreszcie dzięki nieocenionej pomocy Bernharda Spoeth’a z USA udało się, dzięki pozyskanym przez Niego mapom Christiana von Wrede’go wskazać pierwsze, zweryfikowane datowanie młyna w Roztokach na co najmniej 1747 - 1753 r. Wtedy bowiem na zlecenie króla Prus Fryderyka II Wielkiego powstał atlas „Krieges-Carte von Schlesien”, a jak wskazuje czerwona strzałka na zamieszczonej niżej rycinie z wycinkiem tej mapy, młyn został przez Wrede’go naniesiony i to w lokalizacji zgodnej z dzisiejszą.
N/z: Fragment mapy Ch. Von Wrede – obszar Roztoki, Źródło: Staatsbibliothek zu Berlin - Preussischer Kulturbesitz, Kartenabteilung gr. 2 w: http://staatsbibliothek-berlin.de
Kolejną pisemną wzmiankę o młynie znajdujemy we wspomnieniach przyjaciela proboszcza Roztok – Exnera, księdza Augusta Staunde. A tenże pisze o wielkim pożarze w Roztokach w dniu 24 marca 1836 r., w wyniku którego spłonęły budynki parafialne; w Roztokach wybucha wielki pożar. Ogień niszczy młyn, siedzibę sołtysa i zespół budynków parafialnych; kościół, szkoła, plebania i zabudowania gospodarcze, a także siedziba sołtysa i interesujący nas młyn., ksiądz z Nowej Rudy, August Staude te dramatyczne wydarzenia tak opisał, wskazując jako pierwotną przyczynę wielkiego pożaru właśnie zapalenie się młyna: „(…) nowe nieszczęście spotkało proboszcza Exnera z Roztok. Spalił się kościół i plebania. (…) po południu o godzinie 3 w młynie z nieznanych przyczyn powstał straszny pożar. Ogień przeniósł się na drewniany budynek sołtysa i mocny południowy wiatr przeniósł ogień najpierw na stodołę Księdza, a potem na resztę budynków. Zapalił się też stojący między trzema palącymi się budynkami kościół i w kilka godzin wszystko legło w gruzach.”[3]
Młyn w Roztokach na pewno istniał do 1947 r., ale o tym później. Potwierdzenie jego istnienia znajdujemy na wielu mapach i planach z XIX i XX w. Na odręcznym planie uzyskanym dzięki życzliwości Pani Hedwig Veit, zaznaczyłem położenie budynków młyna i ujawniłem nazwisko jednego z kolejnych właścicieli.
Fot. Jarosław Sobański
Młyn widoczny jest też na oficjalnej mapie z 1927 r…
Fot. 5866_Mittelwalde_ca1927_BCUWr7231-32075-45064
…a wcześniej także na mapie z 1876 r.
Fot. Internet
Wiemy też, że w tym czasie właścicielem młyna był Franz Elsner, bowiem udało się znaleźć w lokalnej prasie jego ofertę sprzedaży na korzystnych warunkach kamieni młyńskich o długości 3 stóp i 6 cali, pochodzących z wiedeńskiej fabryki (braci Wichler.[4]
Fot: Der Gebirgsbote 1876-10-24 [Jg.28] Nr 85
Jak w nekrologu podaje najbliższa rodzina, Franz Elsner zmarł młodo, bo w wieku 44 lat, po czterotygodniowym, bolesnym okresie choroby, zaopatrzony świętymi sakramentami na drogę do wieczności w środę,12.03.1884 r., a jego pogrzeb odbył się w sobotę, czyli 15,03.1884 r., o godzinie 9.00.[5]
Fot. Der Gebirgsbote 1884-03-14 [Jg.36] Nr 22, także: Der Gebirgsbote 1884-03-21 [Jg.36] Nr 24
Nie wiemy, kiedy dokładnie nowym właścicielem młyna został miejscowy właściciel zajazdu, karczmarz R. Ludwig, który już w 1887 r. próbował wystawić go na sprzedaż (Nie wiemy z jakim skutkiem – przyp. aut.) dając do lokalnej prasy odpowiedni anons: „Młyn, murowany, w najlepszym stanie budowlanym, o 4 gankach / przemiałach na 2 stojących przekładniach, z windą (elewatorem), z wystarczającą siłą wodną, z urządzoną piekarnią, jedyną w miejscowości, położony przy szosie, w odległości pół godziny drogi od kolei, z pięknym sadem, posiadający 26 mórg dobrze nawożonej ziemi, jest do sprzedania lub wydzierżawienia, z inwentarzem lub bez, po przystępnej cenie. Osoby zainteresowane proszone są o zgłoszenie się do mnie. Schönfeld, hrabstwo kłodzkie. R. Ludwig, gospodarz zajazdu (karczmarz).”[6]
Fot: Der Gebirgsbote 1887-04-22 [Jg.39] Nr 33, także: Der Gebirgsbote 1887-04-22 [Jg.39] Nr 33
W czasie, gdy właścicielem młyna był Ludwig, miało miejsce zdarzenie kryminalne, związane z jego pracownikami, którego ślad znalazłem w „Gebirgsbote”. Jak podawał w dniu 8 lutego 1887 r. lokalny korespondent czasopisma, „w zeszłym tygodniu aresztowano pomocnika młynarza z Schönfeld, pod zarzutem przestępstwa obyczajowego (§ 182 niemieckiego kodeksu karnego). Matka ofiary, co godne ubolewania, tak bardzo przeżyła ten szok, że zachorowała.”[7]
Zaintrygowany, zacząłem szukać, o jakież to przestępstwo obyczajowe może chodzić i w odpowiedzi, w Kodeksie Karnym Rzeszy Niemieckiej z dnia 15 maja 1871 r. z późniejszymi zmianami i uzupełnieniami po rok 1918 wraz z ustawą wprowadzoną do Kodeksu karnego dla Związku Północno-Niemieckiego (Rzeszy Niemieckiej) z dnia 31 maja 1870 r., znalazłem, że „Wer ein unbescholtenes Mädchen, welches das sechzehnte Lebensjahr nicht vollendet hat, zum Beischlafe verführt, wird mit Gefängniß bis zu einem Jahre bestraft.”, czyli „kto uwiedzie do stosunku płciowego nieposzlakowaną dziewczynę, która nie ukończyła szesnastego roku życia, podlega karze więzienia do jednego roku.”[8] Ważne tu, że ściganie tego przestępstwa następowało tylko na wniosek rodziców lub opiekuna uwiedzionej. Możemy więc domniemać, że w tym przypadku tak było. Niestety, nie udało mi się ustalić, jaki był finał tej sprawy.
Kolejny ślad pochodzi również z „Gebirgsbote”. W maju i wrześniu 1889 r. właściciel młyna poszukuje poprzez ogłoszenia prasowe pomocnika – czeladnika do pracy w tymże.[9]
Fot: Der Gebirgsbote 1889-05-31 [Jg.41] Nr 44, także: Der Gebirgsbote 1889-09-27 [Jg.41] Nr 78
Nie udało się ustalić, kiedy doszło do kolejnej zmiany właściciela młyna. Z jednego ze źródeł wiemy jednak, że w 1910 r. nowym właścicielem był już, ujawniony wcześniej przeze mnie na podstawie fragmentu odręcznego planu Hedwig Veit, Franz Jung, który w przywołanym roku wystąpił z projektem rozbudowy i modernizacji młyna, na co w jednym z niemieckich techniki zachowały się stosowne dokumenty.[10]
N/z: strona tytułowa projektu rozbudowy młyna. Fot: https://www.museum-digital.de/data/berlin/images/import_17/201601/29174500563.jpg
W projekcie znajdujemy rzut poprzeczny konstrukcji młyna z widocznym rozmieszczeniem klatek schodowych między kondygnacjami i urządzeń technicznych: kół pasowych, pasów transmisyjnych, zsypu i żaren, który pozwala oczami wyobraźni zobaczyć, jak wyglądał młyn w czasach swojej świetności.
N/z: rzut poprzeczny konstrukcji młyna. Fot: https://www.museum-digital.de/data/berlin/images/import_17/201601/29174500563.jpg
Kolejna część projektu przedstawia przekrój poprzeczny budynku i płaszczyzny dachu. Wyraźnie widoczne wymiarowanie budynku.
N/z: rzut poprzeczny konstrukcji młyna. Fot: https://www.museum-digital.de/data/berlin/images/import_17/201601/29174500563.jpg
Kolejny rysunek przedstawia przekrój podłużny konstrukcji budynku z wyraźnie widocznym kołem młyńskim, w przypadku młyna w Roztokach - podsiębiernym.
N/z: przekrój podłużny konstrukcji młyna. Fot: https://www.museum-digital.de/data/berlin/images/import_17/201601/29174500563.jpg
Zachował się także rysunek - rzut poziomy najniższej kondygnacji. Elementy jej wyposażenia zachowały się śladowo do dziś. Średnica koła młyńskiego wynosiła wg projektu 4 m.
N/z: rzut poziomy najniższej kondygnacji konstrukcji młyna. Fot: https://www.museum-digital.de/data/berlin/images/import_17/201601/29174500563.jpg
Tu z kolei widoczny rzut poziomy drugiej kondygnacji. Wysokość kondygnacji wynosiła 2800 cm, a odległość między ścianami czołowymi – 10770 cm.
N/z: rzut poziomy drugiej kondygnacji konstrukcji młyna. Fot: https://www.museum-digital.de/data/berlin/images/import_17/201601/29174500563.jpg
I w końcu - rzut poziomy trzeciej kondygnacji. Wysokość kondygnacji wynosiła 2800 cm, a odległość między ścianami czołowymi – 10770 cm. Widoczne miejsce i data sporządzenia ( podpisania ) projektu – Wrocław, 16 kwietnia 1910 r.
N/z: rzut poziomy trzeciej kondygnacji konstrukcji młyna. Fot: https://www.museum-digital.de/data/berlin/images/import_17/201601/29174500563.jpg
Franz Jung był właścicielem młyna w Roztokach przynajmniej do 1947 r., a świadczy o tym jego wymienienie w wykazie nr 6, zatytułowanym „Młyny w powiecie Bystrzyckim”,we Wrocławskim Dzienniku Wojewódzkim,[11] Co ciekawe, dokument podaje datę powstania młyna, jako 1821 r., która nijak się ma do moich wcześniejszych, a powyżej przedstawionych ustaleń. Ciekawostką jest też, że dokument posługuje się pierwszą, powojenną nazwą wsi, czyli Żyrnikowice.
N/z: skan z Wrocławskiego z numeru 3, 3 Rocznika Dziennika Wojewódzkiego z 1947 r, 1947, s. 50
Dziś z młyna niewiele już zostało. Rozpadło się koło młyńskie za budynkiem, które większość roztoczan, zwłaszcza spędzających dzieciństwo we wsi do końca lat siedemdziesiątych, pamięta choćby z powodu korzystania z „toru saneczkowego” za młynem. Polscy właściciele nieruchomości już pomarli, a powojenną historię obiektu skryła mgła milczenia. Pojawia się tu smutna refleksja, towarzysząca mi podczas pracy nad wieloma projektami. O wiele łatwiej znaleźć źródła, materiały, wspomnienia, zdjęcia związane z tymi projektami, dotyczące okresu przed 1945 r., a jakże trudno dotrzeć do powyższych z czasów nam współczesnych.
N/z: Belkowanie wewnętrznej konstrukcji młyna z widocznym wałem napędowym i kołami pasowymi. Fot. Jarosław Sobański
N/z: jedno z ostatnich ocalałych kół zębatych przekładni przekazującej napęd z koła młyńskiego do żaren. Fot: Jarosław Sobański
N/z: pozostałosci w dolnej części młyna. Fot: Jarosław Sobański
Obiekt jest drugim, obok fabryki włókienniczej, przykładem doskonałego wykorzystania warunków hydrologicznych, jakie stwarzały meandry Nysy Kłodzkiej i jej dopływów. Od dawna nie istniejący kanał zasilający ówczesny młyn wodny w Roztokach. Na mapce Paula Helbiga z 1937 r. zaznaczyłem początek kanału, kanał przelewowy, młyn i odprowadzenie wody do Nysy.
N/z: przebieg młynówki. Fot: Jarosław Sobański
Na Nysie Kłodzkiej funkcjonowała tama spiętrzająca wodę do poziomu zapewniającego przepływ kanałem. Według Bogusława Stoldera kanał miał około 2 m. szerokości, ok. 0,5 m - 0,8 m. głębokości. W latach 50-tych ub. w. można było w nim łowić duże pstrągi i raki. Idąc z biegiem kanału, około 100 m przed mostem, koło P. Wróbla, umiejscowiono śluzę, odprowadzającą nadmiar wody z kanału, w okresie wysokiego stanu Nysy Kłodzkiej. Zapobiegało to zalaniu wodą niżej położonych gospodarstw.
N/z: Pozostałości po konstrukcji tamy / jazu. Fot: Jarosław Sobański
N/z: widoczna pozostałość tamy / jazu spiętrzającego wodę dla potrzeb młyna obok domu P. Byczkowskich. Fot: Jarosław Sobański
N/z: Inne ujęcie pozostałości tamy spiętrzającej wodę. Wyraźnie widoczne bloki kamienne stanowiące budulec tamy. Fot: Jarosław Sobański
N/z: Resztki tamy / jazu na drugim brzegu Nysy Kłodzkiej. Fot: Jarosław Sobański
[1] Mühlordnung für die Graffschaft Glatz vom 29. Januar 1678. Mitgetheilt von Dr. Volkmer, Königl. Seminardirector, Vierteljahrsschrift für Geschichte und Heimathskunde der Grafschaft Glatz, 1884/1885, Jg. 4, ss. 232-237, https://sbc.org.pl/dlibra/publication/437568/edition/409338?search=cmVzdWx0cz9hY3Rpb249QWR2YW5jZWRTZWFyY2hBY3Rpb24mdHlwZT0tMyZxZjE9YXZhaWxhYmlsaXR5OkF2YWlsYWJsZSZ2YWwxPVRpdGxlOlZpZXJ0ZWxqYWhyc3NjaHJpZnQrZiVDMyVCQ3IrR2VzY2hpY2h0ZSt1bmQrSGVpbWF0aHNrdW5kZStkZXIrR3JhZnNjaGFmdCtHbGF0eiZpcHA9MjU
[3] Radość obowiązkowa -Noworudzianin -Ksiądz August Staude - 1828—1895”, wybór i opracowanie; ks. Jerzy Kos, Nowa Ruda, 2009, s. 31-32
[4] Der Gebirgsbote 1876-10-24 [Jg.28] Nr 85
[6] Der Gebirgsbote 1887-04-22 [Jg.39] Nr 33, także: Der Gebirgsbote 1887-04-22 [Jg.39] Nr 33
[9] Der Gebirgsbote 1889-05-31 [Jg.41] Nr 44, także: Der Gebirgsbote 1889-09-27 [Jg.41] Nr 78
[10] https://www.museum-digital.de/data/berlin/images/import_17/201601/29174500563.jpg
[11] Wrocławski Dziennik Wojewódzki, 1947, R. 3, nr 3, s. 50
jaka jest Twoja reakcja
lubię.
1
niestety.
0
miłość.
1
zabawny
0
wow.
0
smutny
0
zły
0
komentarze (0)