Proboszczowie i duchowni parafii  pw. św. Marcina w Roztokach do 1945 r.

Historia Roztok od 1360 r. nierozerwalnie związana jest z historią parafii św. Marcina. A w tej posługę pełnili i zarządzali nią aż do 1945 r. niemieccy proboszczowie, których wspierali inni duchowni pełniący w parafii wikariat. Wielu z nich przemknęło przez Roztoki jak komety, nie wszyscy pozytywnie zasłużyli się dla społeczności, ale niektórych zapamiętały karty historii, jak ludzi, nie tylko robiących karierę w instytucji kościoła, ale i w pełni oddanych swoim parafianom, wnoszących kaganek oświaty do wsi, dbających o jej rozwój, posiadających bogate zainteresowania, których nawet dziś, możemy uznać za nietuzinkowych.

29, 2026 - 18:27
zaktualizowano: 3 godziny temu
0 55
Proboszczowie i duchowni parafii  pw. św. Marcina w Roztokach do 1945 r.

Fot: plebania w Roztokach przed 1945 r. Fot: Zbigniew Sobański - zbiory prywatne

Proboszczowie i duchowni parafii  pw. św. Marcina w Roztokach do 1945 r.

Historia kościoła katolickiego, a co za tym idzie – wspólnoty katolickiej i związanej z nią formalnej struktury administracyjnej kościoła, czyli parafii, oraz księży nią administrujących  w Schönfeld, czyli dzisiejszych Roztokach zaczyna się w źródłach pisanych w 1360 r. W źródłach znajdujemy notatkę, według której 29 października 1360 r. parafię za zgodą  „Ottona z Gluboczy” (hrabiego Ottona von Glaubitz – przyp. aut.)  po śmierci poprzedniego proboszcza – Mikołaja obejmuje Nicholas Gundrami. Wykonawcą testamentu owego Mikołaja zaś był proboszcz z Ebersdorf  (Domaszków – przyp. aut.). Jednocześnie już 16 listopada 1360 r. tenże Gundrami został wykonawcą testamentu zmarłego proboszcza Mittelwalde (Międzylesie – przyp. aut.) – Gunthera, który wyznaczył na swojego następcę niejakiego Johannesa Ramswalda[1]

Gundrami administrował parafią bardzo krótko, bo już 18 marca 1361 r. jego następcą został Nicolaus (Mikołaj) von Sauer, przysłany przez diecezję wrocławską, który jednak szybko porzucił parafię, udając się do (i tu źródła nie są pewne) powiatu grodkowskiego, albo do powiatu głogowskiego, co było dość powszechną praktyką w ówczesnym czasie.[2]

Według źródeł, do których udało mi się dotrzeć, ostatnim, znanym z nazwiska, proboszczem Schönfeld przed zniszczeniem Międzylesia i Roztok przez  husytów został 19 sierpnia 1402 r. Petro (Piotr Milde). Wiemy o nim tylko tyle, że po 1402 roku opuścił on Schönfeld  i został proboszczem parafii w Niedersteine (Ścinawka Dolna).

W poprzedniej informacji dotyczącej roku 1402 r. wzmiankowałem tylko nazwiska Nymancz i Milde, jako ogólnie związane z Roztokami. Dzięki pomocy Michała Waszczuka– studenta archeologii i jego wykładowcy, udało mi się rozwikłać kolejną zagadkę: wzmiankowane wcześniej nazwiska pojawiają się w kontekście zmian personalnych wśród sprawujących posługę duszpasterską na terenie ziemi bystrzyckiej. Jak napisano, „w związku z przeniesieniem 19 sierpnia pana Marcina, byłego przełożonego (osoby opiekującej się) ołtarza ciała Chrystusa w kościele parafii w Hawelswerd (Habelschwerdt – przyp. aut.) do kościoła parafii w Ścinawie Mniejszej, za zgodą sławnego Konrada z Nymancz (ówczesnego pana Roztokach – przyp. aut.), były proboszcz  Schonweld   Petro Milde, został ustanowiony  za zgodą radnych miejskich (consulum ciuit) przełożonym ołtarza ciała Chrystusa (występował chyba wówczas, jak sugeruje interpretacja źródła, rozdział na proboszcza i osobę opiekującą się ołtarzem) w Hawelswerdt. Wykonawcami  był dziekan Glacensis (Kłodzki – przyp. aut.) i proboszcz Hawelswerd.”[3]

Aby nie spotkać się z zarzutem, że moja i wspierających mnie osób, interpretacja tekstu jest jedyna i ostateczna, poniżej zamieszczam oryginalny tekst, umożliwiając tym samym ewentualną polemikę:

U Franke’go, Hohausa i Milde’go znajdujemy też, że „dnia 18 kwietnia 1414 r. pan Nicolao Wenceslai z Ssownald, prezbiter praskiej diecezji został wezwany do ołtarza (zapewne do pełnienia funkcji przy tym ołtarzu) świętych Wawrzyna i Mikołaja oraz ołtarza wszystkich świętych w kościele parafii w Ekhardiuilla które (lub który z nich) został na nowo wybudowany/ufundowany, jako beneficjum Kościoła  wzniesiony.  (Wezwanie nastąpiło) za zgodą patrona ołtarza Johana z Ekhardiuilla. Wykonawcą był pleban w Ścinawie Mniejszej.[4]

Z okresu walk z husytami i późniejszych tarć między protestantam, szwenckfedystami i katolikami niewele informacji się zachowało. Wiemy tylko, że w 1569 r. „że kościół parafialny w Roztokach jest administrowany przez proboszcza międzyleskiego. Podlegają mu dwie wsie Hain (Gajnik) i Neundorf (Nowa Wieś), w których znajdują się kościoły filialne w postaci małych kaplic. Sakramenty nie są w nich przechowywane na stałe, przywożone są tylko wtedy, gdy mieszkańcy obchodzą święta religijne.”[5]  

Z dostępnych źródeł wynika, że w 1619 r. parafia Schönfeld w na bazie ruchów reformatorskich stała się parafią wyznania augsburgskiego, a objął ją  niejaki Paul Bartsch. Został odwołany w 1624 r. w wyniku konfliktu religijnego, jaki w tym okresie toczył się między katolikami a wyznawcami różnych nurtów protestanckich, a także osobistego konfliktu z ówczesnym właścicielem majoratu Schönfeld – hrabią Arbogastem von Annenberg.[6]

Od 1624 do 1631 r. obowiązki proboszcza w Schönfeld pełni Tobias Klösel, ówczesny proboszcz w Mittelwalde (Międzylesie). Jego zasługą jest dobudowanie wieży do kościoła w Lauterbach (Goworów) w 1631 r. W źródle tym do 1637 r. istnieje luka, dostępne mi źródła nie wskazują, co jest jej przyczyną, bowiem kolejny proboszcz wymieniany przez to źródło, ojciec Ignatz Esell   obejmuje parafię dopiero w 1637 r., by w 1659 r. zakończyć posługę duszpasterską i wrócić do swojego macierzystego klasztoru Jezuitów w Glatz (Kłodzko).[7]

N/z: strona tytułowa Urkundliche Kirchen-Geschichte der Grafschaft Glaz: von der Urzeit bis auf unsere Zage zusammengestellt von Aloys Bach, Breslau, 1841,  w; http://books.google.pl/books

Lukę tę wypełnia inne źródło podając, że „w latach 1631–1637 następcą Klösela został Heinrich Bestling, kanonik klasztoru augustianów we Wrocławiu. Wkrótce po jego nominacji parafia Schönfeld została w 1637 r., na prośbę hrabiego von Annaberg, ostatecznie oddzielona od parafii Mittelwalde.”[8]

 Nie wiemy, czy Bestling faktycznie pełnił swoją posługę w Schönfeld, natomiast ze źródeł dowiadujemy się, że od 1659 r. obowiązki po nim  przejmuje samorzutnie (a może samowolnie?) dotychczasowy proboszcz w Grulich (Kraliki), Caspar Albert Klösel. Posługę duszpasterską w Schönfeld sprawuje tylko przez dwa lata, bo do 6 maja1661 r., kiedy to rezygnuje z administrowania parafią. Zrezygnował z Schönfeld 6 maja 1661 r., a to w wyniku sporów z parafiami i Arbogastem o wynagrodzenie, do którego był uprawniony, ale które zostało mu wstrzymane.  A wstrzymane zostało prawdopodobnie dlatego, że ów Klösel znaczną część dochodów parafii relokował do Grulich. Ciekawe, że wymieniony proboszcz nosi to samo nazwisko, co poprzednik Esell’a, nie udało mi się jednak ustalić, czy istniało między nimi pokrewieństwo, a jeżeli tak to jakie?[9]

Spuścizną proboszcza Caspara Alberta Klösela (Casparusa Adalbertusa Cleseliusa) stały się jego zapisy testamentowe z 28 lipca 1665 r na rzecz kościołów i kaplic; w Międzylesiu (Mittelwalde), Domaszkowie (Ebersdorf), Długopolu Górnym (Ober Langenau), Nowej Wsi (Neundorf), Roztokach (Schönfeld) i nieistniejącego już dziś Czerwonego Strumienia (Rothflössel) a także klasztoru w Kłodzku (Glatz) i szpitala w Bystrzycy Kłodzkiej (Habelschwerdt).[10]

 W trakcie przeszukiwania starych dokumentów udało mi się ustalić dane jeszcze jednego duchownego z Roztok z okresu XVII w. Jest to ksiądz Christian Alois Neudeck, ur. 08.12.1637 r. w Kłodzku.  Urodził się w rodzinie szewca Balthazara Neudecka i jego żony Anny Marii. Od 1661 pełnił  obowiązki proboszcza w roztockiej parafii. W 1664 r. podziękował za posługę, wrócił do zakonu Jezuitów w Kłodzku jako zwykły wikariusz. Zmarł  11.07.1669 r.[11]

Po proboszczu Neudecku, w 1664 r.parafię objął, urodzony w Habelschwerdt (Bystrzyca Kłodzka) Caspar Karl Gistel, kanonik zakonu augustianów – czcicieli św. Dorothei z Wiednia. W 1666 r. opuścił Schönfeld i wrócił do klasztoru.[12]

N/z: Proboszcz Caspar Carl Gistel  - portret. Fot: Grzegorz Rycombel

N/z: fragment rewersu portretu Gistela. Adnotacja świadczy, że jest to chyba najstarszy zachowany portret w Parafii Roztoki, dlatego powinien zostać objęty natychmiastową pieczą konserwatorską i ochroną przed kradzieżą lub zniszczeniem.

Kolejnym proboszczem zostaje w lipcu 1667 r., pochodzący z Kalskorony ks. Georg Max von Podhorsky , wcześniej, od 1665 r., pełniący obowiązki proboszcza w Kieslingwald, (obecnie  Idzikowie ). W 1671 r. zbudował plebanię w Schönfeld , został potem kanonikiem w Leitmeritz (cz. Litomierzyce) i w 1677 dziekanem Hrabstwa Kłodzkiego. Zmarł w 1691 r.[13]

Do dziś w nawie kościoła w Roztokach zachował się ufundowany przez G. M. Podhorskiego ołtarz boczny św. Anny, na którym zachował się Oryginalny tekst łaciński: „Admirus Ac Praecellens DNS Georgius Maximilianus Podhorsky SS. Theologia Baccalareus, Formatus Protonotarius Apostostoleus, Canonicus Littomericensis, Vicarius Foraneus et Decanus Glacensis, Parochus Schoenfeldesis VI Gilantisim Fieri Fecit 1697”

N/ z.: plastron fundatora ołtarza bocznego  w kościele p.w. św. Marcina w Roztokach – Georga Maximiliana Podhorsky’ego Inskrypcja na plastronie w tłumaczeniu brzmi: „Godny podziwu administrator Georg Maximilian Podhorsky  - bakalarz formacji teologicznej, protonariusz apostolski, kanonik Litomerzyc, wikariusz generalny, dziekan kłodzki, proboszcz Roztok, który wykonanie (ołtarza – przyp. aut.)  spowodował – 1697”  Fot: Grzegorz Rycombel

Księdza Podhorskiego zastąpił w 1691 r. ks. Melchior Anton Gottwald, który zmarł  26 marca 1703 r. Po nim bardzo krótko posługę duszpasterską w roli proboszcza sprawował Jochann Heinrich Hallmann, wcześniej  proboszcz w Wölfersdorf (Wilkanów), objął on parafię w 1703 r. a zmarł już 14 grudnia 1704 r.[14]

W 1704 r. obowiązki proboszcza przyjmuje Antoni Josef Lengfeld z Reinerz (Duszniki Zdrój), wcześniej wikariusz w Lewinie. W czasie posługi w Schöfeld, przyczynił się do budowy i modernizacji obiektów sakralnych w Nowej Wsi (Neundorf – 1701 -1715, dalsza rozbudowa – 1735 -1746) i Goworowie (Lauterbach  -1711) i w samych Roztokach (Schönfeld -1720-1723). W Roztokach doczekał jubileuszu kapłaństwa, zmarł jako „Jubelpriester” (Ksiądz Jubilat) w lutym 1750. Do czasu wyznaczenia następnego proboszcza parafią zarządzała parafia noworudzka, przy okazji korzystając obficie z danin kościelnych zebranych od w Roztokach i wsiach należących do roztockiej parafii.[15]

N/z: Proboszcz Antoni Josef Lengfeld  - portret, który wyszedł spod ręki L. Benscha. Fot: Grzegorz Rycombel

N/z: powiększenie podpisu z nazwiskiem proboszcza Lengfelda. Fot: Grzegorz Rycombel

N/z: powiększenie podpisu artysty - twórcy portreutproboszcza Lengfelda - L. Benscha. Fot: Grzegorz Rycombel

Bardzo krótko, bo tylko przez okres dwóch lat, obowiązki proboszcza pełnił, urodzony w Reinerz (Nowa Ruda) Josef Heinel, uprzednio wikary z Międzylesia. Objął roztocką parafię w 1751 r. a zmarł już 18 października 1753 r. Za jego kadencji, w  1751 r. konsekrowano kościół w Nowej Wsi (niem. Neundorf).[16]

W 1754 roku probostwo obejmuje, pochodzący z Węgier, Josef Ludwig . Podczas swojej kadencji objął też posługą Jodłów i wybudował tam kościół (Thanndorf – 1756). Urząd proboszcza złożył w 1764 r., udał się do klasztoru w Kamenz (Kamieniec Ząbkowicki,  gdzie zmarł 27 grudnia 1768 r.[17]

Po Ludwigu obowiązki duszpasterskie w Roztokach objął w 1764 r. Domnik Heimann urodzony w Ullersdorf (Ołdrzychowice Kłodzkie). Proboszczem pozostawał przez prawie 15 lat. Zmarł 1 grudnia 1779 r.[18]

Przez kolejne 20 lat proboszczem w Roztokach pozostawał urodzony w Glatz (Kłodzko) Josef Franke, przedtem dyrektor katolickiego seminarium nauczycielskiego w Glatz. Przybył do Roztok w 1779 r. a zmarł 5 maja 1799 r.[19]

W ostatnich latach swego życia proboszcz Franke dużo chorował, dokuczały mu różne dolegliwości, w szczególności podagra - dna moczanowa. Jego powiernikiem,  zastępcą i pomocnikiem (administrator in omnibus,in temporolibus et spiritualibus ) stał się przybyły z nim do parafii w 1779 r. wikary Józef Exner. Do końca jego życia był mu wiernym towarzyszem w radościach i z wielkim pietyzmem i z oddaniem w stosunku do swego ukochanego, chorego proboszcza wykonywał przekazane mu obowiązki opiekuna. Proboszcz miał do niego pełne zaufanie. Jak podaje Staunde, „Exner często musiał być wobec chorego bezwzględny, często też musiał ostro i konkretnie się z nim obchodzić (…) Ksiądz Franke przez wzór nauczania, działania, a szczególnie cierpliwości, wywarł ogromny wpływ na wikarego, który (…) przez więcej niż dziewiętnaście lat przejmował życiowe przyzwyczajenia podopiecznego i do podobnego pietyzmu i skrupulatności nawykł. (…) Naturalną sprawą było, że ks. Józef Exner stawał się do swojego proboszcza bardzo podobny, mimo, że fizycznego podobieństwa między nimi nie było -Exner do swego osiemdziesiątego piątego roku życia nigdy nie chorował. Gdy Franke zmarł 5 maja 1799 r., dekretem z dnia 26 lipca 1799 roku długoletni wikary został mianowany proboszczem w Roztokach, a 14 listopada ustanowiony jako proboszcz. Od swojego zmarłego proboszcza wiele się nauczył i przyswoił sobie wiele zachowań, które stały się jego drugą naturą. Przede wszystkim był to duch pokuty. W jego myślach, czynnościach na plebanii, w szkole i w kościele, w jego wszystkich duchowych funkcjach, w kazaniu i chrześcijańskiej nauce - pokuta była zawsze głównym tematem, szczególnie w konfesjonale”.[20]

N/z: Proboszcz Antoni Josef Exner  - portret, który wyszedł spod ręki L. Benscha. Fot: Grzegorz Rycombel

N/z: rewers portretu proboszcz Antoni Josefa Exnera, po lewej, prawdopodbnie inicjały portrecisty, po prawej - odręczna adnotacja, o treści m.in: Josef Exner, mort 1840, pictus a 1838. Fot: Grzegorz Rycombel

Ksiądz Exner urodził się w Trzebieszowicach 12 stycznia 1756 r. O jego rodzicach nic nie wiemy. Można się jedynie domyślać, że mimo biedy i wojny siedmioletniej powodziło im się dobrze. Po ukończeniu szkoły parafialnej rodzice wysłali syna do Kłodzka do gimnazjum Ojców Jezuitów. Potem studiował na uniwersytecie teologię i filozofię . 8 września 1778 r. przyjął święcenia kapłańskie . Czas Jego kapłańskiej posługi przypadł na bardzo niespokojny okres rewolucji francuskiej. Swoim ludzkim podejściem do wiernych potrafił ich w tym trudnym czasie zjednać we wspólnocie, uchodził za człowieka nietuzinkowego, znał się na medycynie, chętnie spieszył z pomocą ze swoimi lekarstwami (nazywał je miksturkami) i w domu, i poza domem dla każdego, kto był dotknięty chorobą . Pomagał różnie;  swoim pobożnym byciem, czasem, gdy nic nie pomagało, stosował nieszkodliwe rzeczy: trochę essentia amora i tak zwane krople Hoffmana, ocethae sulfunanus oraz tysiącznik pospolity.[21]

N/z: podpis Josefa Exnera. Fot. Radość obowiązkowa -Noworudzianin -Ksiądz August Staude - 1828—1895, wybór i opracowanie; ks. Jerzy Kos, Nowa Ruda, 2009, s. 22

Jak podaje autor wspomineń o księdzu Exnerze, „pasją proboszcza Exnera była gra w karty i zażywanie tabaki. Tej pierwszej potrafił poświęcić długie godziny a nawet noce, nie zaniedbując przy tym w żaden sposób swoich obowiązków duszpasterza. Stał się przez to wielokrotnie przedmiotem wielu żartów i anegdot swoich przyjaciół, o których bardzo barwnie pisze ksiądz Staunde. „Nie dbał wcale o swój wygląd, bardziej wynikało to ze wzorców, które przejął od poprzednika, niż z oszczędności.  Chodził przez czterdzieści lat w tym samym kapeluszu , surducie i tej samej sutannie, i sutanelli z dwoma przedziałami, wzoru łódka lub okrętowy w odwrotnej formie, zwaną „okręcik” z taśmą i troczkiem. Dopiero pod koniec życia, gdy moda zdążyła się już zmienić kilka razy, nosił czasem okrągły kapelusz. Również niemodny surdut, i zwyczajna sutanella, którą nieraz nosił cały dzień, czyniły jego postać oryginalną. Także jego krótkie, do kolan spodnie i długie pończochy do kolan, a tam przytrzymywane klamrami od spodni, były prawie pół takie jak on i zawsze przez niego samego łatane. Buty nie sięgały całkiem do spodni, tak, że widać było pończochy nad nie wystające.”[22]

N/z: rekwizyty na portrecie proboszcza Josefa Exnera, po lewej, biblia i różaniec, po prawej - pastorał (?).  Fot: Grzegorz Rycombel

Exner w czasie swojej posługi borykał się z wieloma problemami, które przyszło mu rozwiązywać, „musiał szybko wyremontować grożący zawaleniem budynek wikariatu w Jodłowie, rozwiązać ostry konflikt o miejsce pochówku między mieszkańcami Szklarni i Goworowa, konflikt z proboszczem Goworowa o remont tamtejszego kościoła. Wielki pożar w Bystrzycy, który wymusił nowe podatki, klęska głodu na początku XIX w., wojny pruskie, w końcu  pożar jego ukochanego kościoła spędzały sen z powiek dobrego gospodarza. Mimo to, w owym czasie Exner zdołał jeszcze naprawić organy i ufundować dzwony w kościele filialnym w Nowej Wsi.”[23]

W dniu 8 września 1828 r. w Exner obchodził uroczyście złoty jubileusz kapłaństwa i jednocześnie pięćdziesięciolecie posługi duszpasterskiej w Roztokach. W czasie obchodów „Jego Ekscelencja Ksiądz Arcybiskup Praski wręczył Exnerowi  list gratulacyjny, na mocy którego został mianowany jako notarius publicus iuris i otrzymał pierścień i strój kanonika, a także pastorał, później włożony do ręki anioła na ołtarzu maryjnym w kościele w Roztokach. Mowę „secundis” wygłosił osobiście prałat Jozef Kromer, a potem świętowano przy suto zastawionym stole.”[24]

Ks. Exner wraca z targu, autor nieznany.

Fot: Radość obowiązkowa… s. 41

Według autora wspomnień - księdza Staunde projekt testamentu proboszcza Exnera, sporządzonego przed jego śmiercią zawierał min.: 100 talarów na roczne Msze Święte na odkupienie mej duszy, 80 talarów podzielić wśród najbiedniejszych według potrzeby w każdej wiosce, po 10 z 40 talarów na rzecz kościoła parafialnego w Roztokach i 10 talarów filii - kościołowi w Jodłowie, 10 talarów lokaliście panu Hohaus w Roztokach, pewną niewielką ilość koron i łacińskie książki do parafialnego archiwum jako książki do wypożyczania - na bibliotekę i100 talarów jego dalszej „rodzinie, którzy jednak nie są biedni”. Ostatecznie testament proboszcza Exnera opiewa na 296 talarów, jednak pełna inwentaryzacja majątku wykazała, że majątek liczył 1800 talarów . Zyski z aukcji przeznaczono na spadek dla kościoła, na fundację dla biednych i inne cele, rodzinie, służącym , na koszty pogrzebu, na nagrobek itp., wszystko dokładnie sprawdzono i zużyto.  (przyp. autora).[25]

Proboszcz Exner zmarł w nocy z 8 na 9 listopada 1840 roku. „Jak zawsze starannie odmówił głośno brewiarz, niewiele zjadł na kolację, ułożył się o godzinie 9 do spania. Rano znaleziono go nieżywego. Był to udar. (…)  Umarł w osiemdziesiątym piątym roku życia. Jego pogrzeb odbył się 12 listopada i mimo dużego deszczu przybyło wielu przyjaciół  (…)”. Uroczystościom przewodniczył jego przyjaciel, przywołany jako wykonawca  testamentu, notariusz, dziekan wielki prałat Jozef Kromer, który w obecności dwudziestu jeden kapłanów, wygłosił serdeczną mowę pogrzebową.[26]

N/z.: Eitafium na płycie nagrobnej pomnika Josepha Exnera na cmentarzu parafialnym w Roztokach

 Fot: Jarosław Sobański

Pomnik Exnera pierwotnie był wmurowany koło jego grobu z lewej strony na wschodniej ścianie prezbiterium. Kosztował 40 talarów, a litery na dole J. L. - są umieszczone na pamiątkę i wspomnienie zamawiającego i uniwersalnego spadkobiercy Jozefa Lanscha.

Na pomniku umieszczono następujący napis:  „Tu spoczywa zasłużony starzec - kapłan czcigodny książęcy arcybiskupi notariusz publicus i senior kłodzkich kapłanów Tom Józef Exner. Urodził się12 stycznia 1756 r. w Trzebieszowicach, w 1779 roku jako nowo wyświęcony kapłan przybył tutaj do Roztok jako wikary i w 1799 jako proboszcz zatrudniony, który tu 9 listopada 1840 roku spokojnie zasnął w Panu. Requiescat in pace!”[27]

Kolejnym wieloletnim proboszczem został Franciszek Heinsch Urodził się 3 września 1802 roku w Międzylesiu, jako najstarszy z czworga rodzeństwa. Jego ojciec, Franciszek, był kupcem, a matka, z domu Veith, pochodziła z Nowej Rudy. Oboje byli bogobojnymi i sprawiedliwymi ludźmi. Tak też wychowywali swoje dzieci. Po skończeniu szkoły podstawowej w Międzylesiu Franciszek kontynuował naukę w gimnazjum w Kłodzku, a potem na uniwersytecie we Wrocławiu , gdzie ukończył studia teologiczne. W marcu 1826 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Od tego czasu aż roku 1841 służył jako wikary w Międzylesiu, gdzie pracował ze współwikarym Bittnerem u księdza Schimmela, po którego śmierci w 1831 roku, Bittner został proboszczem. W 1841 roku Franciszek Heinsch został powołany jako następca księdza Exnera i przeprowadził się na plebanię w Roztokach, by tam żyć aż do swojej śmierci.[28]

N/z: portret proboszcza Franciszka Heinscha. Fot: Grzegorz Rycombel

Heinsch, podobnie jak Exner wniósł wiele dobrego dla rozwoju Roztok. Koncentrował się na działalności duszpasterskiej, założył m. in. Koło Związku Misyjnego Franciszka Ksawerego oraz Ludowy Związek katolicki. W konfesjonale ksiądz Heinsch zawsze był pierwszy, był spowiednikiem wyróżnianym przez spowiadających się, ostatni też zawsze konfesjonał opuszczał. Był hojnym darczyńcą, wspierał nie  tylko inne parafie, związki misyjne i braci Bonifratrów, ale i biedne rodziny, czasem nawet obcych, nie oczekując niczego w zamian. Szczególne miejsce w jego aktywności zajmowały szkoły. Regularnie odwiedzał, jako wyznaczony przez Kurię kontroler,  nie tylko szkołę w Roztokach, ale i resztę szkół w parafii. Jego staraniem powstały nowe szkoły w Jodłowie, Nowej Wsi, Szklarni i Gajniku.[29]

N/z: podpis proboszcza Franiciszka Henscha na jednym z dokumentów. Fot: Radość obowiązkowa -Noworudzianin -Ksiądz August Staude - 1828—1895, wybór i opracowanie; ks. Jerzy Kos, Nowa Ruda, 2009, s. 50

W czasie pełnienia przez Heinscha obowiązków proboszcza w posłudze wspierali go często wymieniani w jego wspomnieniach wikariusze; ksiądz Robert Brauner, Franciszek Scholz, ojciec Sagler, który w późniejszym czasie wstąpił do zakonu Towarzystwa Jezusowego i zmarł jako biedny jezuita, ojciec Marell, oddelegowany do Jodłowa, gdzie został bestialsko zamordowany,  księża Knittel i Naha, ksiądz Stein, oraz bratanek Heinscha, późniejszy proboszcz w Nowej Wsi, ojciec Straube, a po nim jeszcze ksiądz doktor Ernst Mandel.[30]

N/z: strona tytułowa biografii proboszcza F. Heinscha. Fot: Radość obowiązkowa -Noworudzianin -Ksiądz August Staude - 1828—1895, wybór i opracowanie; ks. Jerzy Kos, Nowa Ruda, 2009, s. 52

N/z: detale portretu proboszcza Franciszka Heinscha - po lewej u góry - fragment księgi trzymanej przez Heinscha, po prawej u góry i u dołu - adnotacje na odworocie portretu. Fot: Grzegorz Rycombel

Jak wspomina autor, „Heinsch uwielbiał podróże, zawsze w wolnym czasie, zwłaszcza po 1875 r., gdy ruszyła kolej w kotlinie wyjeżdżał służbowo lub prywatnie do Nowej Rudy lub Wrocławia. W spodniach z nogawkami wpuszczonymi w długie buty, w niemodnym prochowcu wynajmował w e Wrocławiu łódź i z nieodłączną składaną fajką w zębach płynął Odrą do „Morgenan” (dzisiaj – ul. Na Grobli – przyp. aut.)czy też do „Weidendamm”, by potem w jakiejś restauracji czy ogrodzie przy dymiącej fajce, w cieniu, zjeść ciastko i wypić filiżankę kawy.”[31]

N/z: powiększenie fragmentu portretu proboszcza Franciszka Heinscha - detal z ryciną, prawdopodobnie, kościoła p.w. św. Barbary w Nowej Wsi. Fot: Grzegorz Rycombel

Ksiądz Heinsch był postacią nietuzinkową i oryginalną. Zawsze dla uspokojenia zażywał tabaki, palił fajkę, której ustnik dla ochrony zębów zawsze był owinięty niebieską nitką, czasem też cygaro, lubił miejscowe piwo, ale stronił od nadmiaru alkoholu. Przy obiedzie wikariusze mieli obowiązek czytać na głos czasopisma, lub wybrane fragmenty z książek szerzących m. in. oświatę rolną. Sam też czytał dużo, najchętniej książki historyczne, na które nigdy nie szczędził. Jeszcze bardziej pociągała go wiedza przyrodnicza. Czerpał ją z Kosmosu A. v. Humboldta i z pisma „Przyroda i objawienie”. Zdobyte wiadomości wykorzystywał też w praktyce. Założył sobie piękne zbiory herbarium roślin i szczególnie piękne zbiory motyli i chrząszczy. Były bardzo duże, a to dzięki łapaniu i zbieraniu miejscowych oraz dzięki zakupowi zagranicznych. Zbiory miały wielką wartość i były usystematyzowane. (Wiem ponad wszelką wątpliwość, że te zbiory ocalały, widziałem je osobiście w domu rodziny leśnika Kowalskiego, niestety Kowalscy na początku lat siedemdziesiątych wyjechali do Niemiec i trudno ustalić, jakie były dalsze losy zbioru – przyp. aut.) Założył sobie także zbiór pieczęci. Legendarna stała się też oszczędność Heinscha, potrafił użyć kilka razy tej samej zapałki, używał też starej lampy olejowej, na dodatek bez klosza, mimo, że powszechne były już lampy naftowe.[32]
N/z: powiększenie fragmentu portretu proboszcza Franciszka Heinscha - detal z motylem. Fot: Grzegorz Rycombel

Jednym z przykładów wielkiej oryginalności, a czasem dowcipu proboszcza Heinscha był sposób prowadzenia rachunków. W księgach rachunkowych znajdujemy, zamiast rzędów cyfr,  rymowanki, doskonale oddające jego pasję do literatury i poezji, pełne iskrzącego dowcipu, ale i sarkazmu i ironii. Z braku miejsca zamieszczam tylko jeden z przykładów jego ostrego pióra: „Mędrzec Syrach wprawdzie powiedział: „Licz i waż wszystko, co innym przekażesz, spisz wszystko, co wydasz lub zbierzesz” (Syr 42, 7). Nie chciałem własnym niewolnikiem być, by ciągłym pisaniem i z piórem w ręku żyć moim własnym księgowym i ciemięzcą być. I by mi nie zepsuć tak krótkie chwile czasu wolnego, to mimo Syracha przestałem rachowanego i pisanego. Pomyślałem, wilk zżera przecież owce naznaczone, tak samo jak i nienaznaczone. Samemu to było dla mnie za trudne. Załatwiam ciągle pieniądze i już ich nie ma, a przecież nie są skradzione — to smutne. (…), i kolejny: „Teraz zamykam drzwi, by przed liczbami mieć spokój, bo do środka nikt nic mi nie przynosi. Wszyscy chcą tylko piosenkę kaczek z Roztoki śpiewać: „dać, dać, dać, ksiądz ma!” O skądże to do licha, od kwietnia nie ma ani talara, ani nic drobnego nie pozwala, Można stracić przytomność! Dnia 19 listopada Miałem spokój — lek pomaga, zostaw drzwi zamknięte. Najlepiej zrobię, jak ptak struś, on wkłada głowę i chyba też oczy do piasku i nic nie widzi i nie słyszy, a przede wszystkim zagrożenia. Ja również nic więcej nie będę pisał, może będę więcej tylko płacić musiał.”[33]

N/z: przykładowe strony ksiąg rachunkowych proboszcza F. Heinscha. Fot: Radość obowiązkowa -Noworudzianin -Ksiądz August Staude - 1828—1895, wybór i opracowanie; ks. Jerzy Kos, Nowa Ruda, 2009, s. 79

 I dalej: „Po ukończeniu 70 lat życia, zaczął chorować na nogi. Pytany o zdrowie, mówił : „Na górze dobrze jak pstrąg, a na dole zły fundament”. Chodzenie sprawiało mu trudności. Gdy schodził od ołtarza, z początku ministrant podawał mu rękę, potem rękę podawał mu kościelny. Tak zbliżały się jego siedemdziesiąte siódme urodziny. Krótko przed śmiercią dostąpił zaszczytu jubileuszu 50 - lecia kapłaństwa. Ze wszystkich stron obdarzano go życzeniami i honorami. Jego Eminencja Kardynał Ksiądz Arcybiskup Friedrich von Schwarzenberg mianował go książęcym arcybiskupim notariuszem i odznaczył Orderem Orła 4 Klasy. W swej skromności ks. Franciszek nie cieszył się z takich zewnętrznych godności,  pomyślał jednak, że trzeba coś zrobić z tym odznaczeniem. Postanowił, że uda się do wszystkich  wsi z orderem, a gdy to uczynił, schował go do pudełka i nigdy więcej do śmierci nie nosił. Gdy rok 1879 dobiegał końca, siły coraz bardziej go opuszczały. W listopadzie jego kruche żyły popękały i nastąpiły mocne krwotoki, które powtarzały się mimo lekarskiej pomocy. Słabł coraz bardziej, wpadł w śpiączkę i nie obudził się więcej.”[34] Zmarł 11 listopada 1879 r., w uroczystość Świętego Marcina, patrona kościoła w Roztokach. Został pochowany na miejscowym cmentarzu. Jego płyta nagrobna, jako jedna z nielicznych ocalała do dziś.

N/z: epitafium na płycie nagrobnej proboszcza Franciszka Heinscha w prowizorycznym lapidarium na cmentarzu parafialnym w Roztokach.

Po śmierci proboszcza Heinscha w 1879 r., aż do 1886 r. praca duszpasterska w parafii, m. in. wskutek w prowadzania przez władze pruskie postanowień „Kulturkampfu” nie była prowadzona w sposób systematyczny. Zarządzał nią dotychczasowy wikary Peter Preuschoff , który zmarł nagle 4 czerwca 1881 r. Posługę duszpasterską w Roztokach sprawowali po jego śmierci lokaliści z Jodłowa i Nowej Wsi; ksiądz Merlin i wspomniany już bratanek Heinscha, ksiądz Straube. Księgi parafialne przejął lokalista z Goworowa, a później postanowieniem Starostwa Powiatowego – kościół w Bystrzycy Kłodzkiej. Dopiero w 1886 r. wróciły one najpierw do Nowej Wsi, a potem, po ponownym obsadzeniu parafii,  do Roztok. Wówczas decyzją Wielkiego Dziekana Hrabstwa Kłodzkiego, księdza Ernsta Hoffmana (urodzonego w rodzinie krawca w Domaszkowie!) proboszczem Roztok został kapłan z Międzylesia, Max Karlauf (1886 - 1904), który został nominowany  w dniu 28 września. Obowiązki swoje pełnił do 1904 r., kiedy to z powodu nagłego pogorszenia stanu zdrowia zrezygnował z funkcji proboszcza parafii Roztoki.[35]

N/z: Portret księdza Maxa Karlaufa. Fot. Grzegorz Rycombel

 Jego zasługą jest m.in. remont kościoła po pożarze z 1900 r. Jego następcą, który pełnił posługę do 1933 r. został ówczesny lokalista w Jodłowie -Henryk Wittig.[36]

 

N/z: proboszcz Henryk Wittig. Fot. Grzegorz Rycombel

W trakcie przeglądania kroniki Wilkanowa udało mi się trafić na nazwiska dwóch kapłanów, pełniących posługę w Roztokach:

 - Franziscus Scholz z Molkebach (1865 – 1876) - pierwszym miejscem jego służby kapłańskiej były (zanim został po odbyciu studiów we Wrocławiu proboszczem w Wilkanowie) Roztoki (Schönfeld).[37]

- dr Ernst Mandel, urodzony w 1841 r. w Nowej Bystrzycy, studiował we Wrocławiu i Monachium, uzyskał tytuł doktora teologii. Wyświęcony na kapłana w dniu 29. 07. 1867 w Monachium pełnił swe obowiązki najpierw w Wilkanowie, potem w Roztokach i Krosnowicach (Rengersdorf) a wreszcie jako proboszcz w Jaszkowej Dolnej (Niederhannsdorf). W roku 1889 został mianowany dziekanem i samodzielnym wikariuszem biskupim (?) , a później wyniesiony do godności papieskiego prałata osobistego. Zmarł 19.01.1901 r.[38]

Mandel

N/z: pomnik wielkiego dziekana kłodzkiego Ernsta Mandela w Jaszkowej Dolnej. Fot: https://www.schlesierland.de/grafschaft-glatz/niederhannsdorf/grabsteine/mandel-ernst.html

Niezmiernie barwną postacią jawi się George Seipel. To duchowny, który przed 1809 r. odbywał posługę duszpasterską w Roztokach i Międzylesiu, jako „Pater Jürgel” – główny bohater jednej z powieści Karla von Holtei – pisarza dramaturga, aktora, poety, jednego z twórców niemieckiego wodewilu, wielkiego przyjaciela Polski, autora dramatów o Kościuszce i Stanisławie Auguście Poniatowskim („Stary wódz, Ostatni Polak”), piewcy Mundartu i Dolnego Śląska.[39] 

To jemu według Augusta Kastnera ( kolejnego ciekawego człowieka urodzonego na Ziemi Kłodzkiej, bo w Radochowie – przyp. aut.) przypisywane są słowa zapisane po łacinie w uniwersalną po dziś dzień i jakże aktualną sentencję poświęconą roli księży, a brzmi ona: "Hi mihi pastores semper plaouere, docenda Qui faciunt, plus quam qui facienda docent. Pastor praepraestans est Seliger optimus ergo; Nam facienda docens ipse docenda facit”, czyli: „Zawsze podobali mi się tacy pasterze – ci, którzy sami wprowadzają w czyn to, czego mają nauczać, bardziej niż ci, którzy jedynie nauczają tego, co należy czynić. Znakomity Seliger jest zatem prawdziwie wybitnym pasterzem, gdyż nauczając tego, co należy czynić, sam wciela to w życie”.[40]

 Jednym z duchownych katolickich zasługujących na uwagę, a pełniących posługę duszpasterską w Roztokach był Robert Brauner, niemiecki teolog i kaznodzieja, urodzony w Bystrzycy 30.09.1816 r. Do Roztok, a potem do rodzinnej Bystrzycy trafił po studiach teologicznych, by następnie udać się do Berlina i stanąć na czele tamtejszej wspólnoty katolickiej. Uważany jest za założyciela kościoła niemiecko - katolickiego, który w Berlinie znalazł w owym czasie około 2 tysięcy współwyznawców. Za swój żarliwy katolicyzm, udział w rewolucji „Wiosny Ludów”, łamanie zakazu zgromadzeń, a także krytykę polityki rządu pruskiego, podobnie jak większość katolików w Berlinie otrzymał zakaz głoszenia swoich poglądów a następnie został skazany na banicję. Po pobycie we Francji i Szwajcarii, ciężko chory wrócił  jesienią 1853 r. do Wiesbaden, a w lipcu 1854 do Berlina, gdzie zmarł  2 sierpnia.[41]

N/z: Robert Brauner - współzałożyciel kościoła niemiecko - katolickiego. Fot. internet.

Cdn.



[1] Max Tschitschke, Das Kirchspiel Schönfeld , w: Die Grafschaft Glatz, 1922, nr 1, także: Urkunden und Regesten zur Geschichte der Grafschaft Glatz von 1401 bis 1500, red: J. Franke, F. Volkmer, W. Hohaus, Habelschwerdt, 1888, s 9, w: Śląska Bibliotek Cyfrowa

 [2] tamże

[3] tamże

[4] Urkunden und Regesten zur Geschichte der Grafschaft Glatz von 1401 bis 1500, red: J. Franke, F. Volkmer, W. Hohaus, Habelschwerdt, 1888, s 69

 [5] Urkundliche Kirchen-Geschichte der Grafschaft Glaz: von der Urzeit bis auf unsere Zage zusammengestellt von Aloys Bach, Breslau, 1841, s. 428 -429

[6] Tamże, s. 504

[7] Tamże

[8] Max Tschitschke, Das Kirchspiel Schönfeld, Die Grafschaft Glatz. Illustrierte Zeitschrift desGlatzer Gebirgsvereins, Jr. 17, 1922, nr 1 / 2, s. 5

[9] Urkundliche Kirchen-Geschichte der Grafschaft Glaz: von der Urzeit bis auf unsere Zage zusammengestellt von Aloys Bach, Breslau, 1841, s. 504, także: Die Grafschaf Glatz, w:  Illustrierte Zeitschrift des Glatzer Gebirgsvereins, Jr. 17, 1922, nr ½, s. 5

[10] Urkundliche Kirchen-Geschichte der Grafschaft Glaz: von der Urzeit bis auf unsere Zage zusammengestellt von Aloys Bach, Breslau, 1841, s. 504

[11] Tamże

[12] Tamże

[13] Tamże

[14] Tamże

[15] Tamże

[16] Tamże

[17] Tamże

[18] Tamże

[19] Tamże

[20] Radość obowiązkowa -Noworudzianin -Ksiądz August Staude - 1828—1895”, wybór i opracowanie; ks. Jerzy Kos, Nowa Ruda, 2009, s. 31-32

[21] Tamże

[22] Tamże, s. 24-26

[23] Tamże, s. 31-32

[24] Tamże

[25] Tamże, s. 35-36

[26] Tamże

[27] Tamże, także: Aloysius Bach, Urkundliche Kirchen-Geschichte der Grafschaft Glaz: von der Urzeit bis auf unsere Tage, Breslau, 1841, s.504

 [28] Radość obowiązkowa -Noworudzianin -Ksiądz August Staude - 1828—1895”, wybór i opracowanie; ks. Jerzy Kos, Nowa Ruda, 2009, s. 49-50

[29] Tamże, ss. 50-60

[30] Tamże

[31] Tamże

[32] Tamże

[33] Tamże, ss. 76-84

[34] Tamże, s. 62, także: Aloysius Bach, Urkundliche Kirchen-Geschichte der Grafschaft Glaz: von der Urzeit bis auf unsere Zage, Breslau, 1841, s.504

[35] Maximilian Tschitschke, Das Kirchspiel Schönfeld , w: Die Grafschaft Glatz, 1922, nr 1, s 6

[36] Tamże

[37] . Chronik von Wölfelsdorf, Kreis Habelschwerdt, Bezirk Breslau, Schlesien, Wyd. Arbeitskreis (A. Gauglitz), 1992, Tłum. Lidia Zasępa 2000, s. 54

[38] Tamże, s. 57

[39] August „Kypselos „Kastner, Pater Jürgel  ( Kaplan George Seipel), Vierteljahrsschrift für Geschichte und Heimathskunde der Grafschaft Glatz, Jg. 5, 1885 / 1886, s. 71

 [40] Tamże, s. 74

[41] https://de.wikipedia.org/wiki/Robert_Brauner_(Theologe)



jaka jest Twoja reakcja

lubię. lubię. 2
niestety. niestety. 0
miłość. miłość. 0
zabawny zabawny 0
wow. wow. 0
smutny smutny 0
zły zły 0

komentarze (0)

User